„Żyj tu i teraz” – tylko co to właściwie oznacza?

Pozwól, że opowiem Ci pewną historię…

W 1965 roku Richard Feynman otrzymał nagrodę Nobla za swój wkład w rozwój elektrodynamiki kwantowej – i nie był to jedynie wynik jego ogromnego zaangażowania się w pracę naukową.

Zanim tak spektakularny sukces pojawił się na jego koncie, przeszedł ciekawą, osobistą rewolucję, w której – na moje oko – pojmowanie czasu stanowiło centralny punkt podparcia.

W miarę rozwoju kariery, obowiązki oraz oczekiwania zaczęły go coraz bardziej przygniatać. Pod tak ogromną presją coraz częściej miewał chwile zwątpienia w swoje umiejętności i słuszność własnych decyzji.

Postawiony pod ścianą, widział jedynie dwie możliwości: albo rzucić to wszystko w cholerę, albo nadal pracować naukowo, ale tym razem zupełnie na innych zasadach niż dotychczas.

Na szczęście wybrał opcję numer dwa.

Uznał, że teraźniejszość liczy się dla niego o wiele bardziej, niż ewentualne przyszłe nagrody albo bagaż z przeszłości. Dlatego postanowił zrzucić z siebie i jedno, i drugie.

Tym samym uwolnił się od wszelkich oczekiwań zewnętrznych i wewnętrznych.

Dzięki takiemu nastawieniu nie przejmował się, czy jego praca przyniesie mu jakieś nagrody i awanse. Przestał też zwracać uwagę na opinie i reakcje innych profesorów.

Ale za to obiecał sobie, że pracując, jednocześnie będzie się przy tym świetnie bawił. Tu i teraz.

Jak postanowił, tak zrobił. A zabawa fizyką teoretyczną dała uboczny skutek, czyli Nobla, sławę, pieniądze i dom na plaży w Kalifornii.

„Tu i teraz” – co to właściwie oznacza?

A no właśnie. Łatwo się mówi i często się słyszy: „bądź tu i teraz”, ale co to oznacza? Jak to przełożyć na własne życie? Dla mnie to była wielka zagadka i dopiero niedawno udało mi się ją rozwiązać (jak sądzę).

Weźmy na przykład ten tekst. Mogłam go napisać na dwa sposoby:

  1. Z obawą jak zostanie przyjęty (przyszłość) i rozmyślając, jaki był wcześniejszy odbiór podobnych tekstów na mojej stronie (przeszłość).

  2. Spokojnie przelewając myśli na monitor, koncentrując się wyłącznie na pisaniu, z intencją, by dać Ci coś wartościowego i pozytywnego.

W pierwszym przypadku skupiałabym się na efekcie końcowym. Liczyłoby się to, CO takiego stworzę i jakie będą reakcje i odbiór czytelników. Myślami wcale nie byłabym „tu i teraz”, a raczej „tam i wtedy”. Wtedy – kiedy już go opublikuję, kiedy już go przeczytasz, kiedy już go ocenisz, skomentujesz, przemyślisz, i tak dalej, i tak dalej.

Ja natomiast wolałam wybrałać drugie podejście. Zamiast rozmyślać o przyszłości (względnie o przeszłości), postanowiłam, że zostanę w teraźniejszości i zadbam o to JAK ją spożytkuję. Jestem tylko ja i moje myśli do poukładania, palce do klikania na klawiaturze. Staram się tu pozostać. Tu i teraz. Obserwuję samą siebie, pomysły, które chcę Ci sprezentować, nastawienie, energię, a nawet swój oddech. I świetnie się przy tym bawię.

Przeskok z „co” na „jak”

Przeskok z „co” na „jak” – tyle wystarczy, żeby z błądzenia w czasie, powrócić do tu i teraz.

Na przykład Twój dzisiejszy poranek (nie wiem jak wyglądał, ale będę strzelać, może coś trafię): otwierasz oczy i myślisz, że trzeba wyprowadzić psa. Na spacerze zastanawiasz się, co tu zjeść na śniadanie. Wgryzając się w kanapkę z serem, planujesz, którą drogę do pracy wybrać. W tramwaju obmyślasz pierwsze zadanie, jakie wykonasz w pracy. Robiąc kawę w firmowej kuchni, przygotowujesz się do prezentacji. Prezentując szefowi nowy pomysł, przewidujesz jego reakcję. I tak dalej. I tak dalej.

Może nie trafiłam w konkretne zajęcia, ale czy przypadkiem nie jest tak, że robiąc jedno, myślisz już o kolejnej czynności? A zajmując się nią, planujesz następną. I tak bez końca?

W ten sposób nie żyjesz „tu i teraz”, tylko „tam i wtedy”. Ciągle skupiasz się na tym, CO musisz jeszcze zrobić, CO powiedzą inni, CO właśnie zrobiłeś.

Kiedy będziesz obecny tu i teraz, poczujesz JAK pięknie pachną kwitnące lipy, JAK smakuje świeże pieczywo, JAK wygląda miasto o poranku, i JAK pachnie świeżo zaparzona kawa.

Ktoś, kto zgubił nagrodę Nobla

No to jeszcze jedna, krótka historia :-)

Pewnego razu oglądałam program z Danielem Kahnemanem, psychologiem i kolejnym noblistą – tym razem z dziedziny ekonomii. I kiedy dziennikarz zapytał go o jego nagrodę, ten wyszedł do innego pokoju swojego nowojorskiego mieszkania, po to, żeby poszukać medal i dyplom. On SZUKAŁ swojej nagrody Nobla!

Niech się tylko upewnię czy na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, co zrobił? Na oczach ekipy filmowej i widzów programu szperał w stosie papierów i książek na półkach, żeby znaleźć swoją nagrodę Nobla!

Koleżanka zawiesza swój dyplom ukończenia kursu artystycznego szycia firan w salonie. Kolega robi specjalną gablotkę z medalami pływackimi z czasów liceum. Ale noblista trzyma swoją nagrodę nie wiadomo gdzie!

To mnie poruszyło! Zaczęłam się zastanawiać, czemu ten człowiek nie postawił swojego medalu na prominentnym miejscu, na które codziennie mógłby padać jego wzrok (a także jego gości). Przecież to byłoby całkiem uzasadnione – zapracował na to, zasłużył, niech się tym cieszy.

Tyle tylko, że dla niego nie miało to aż tak wielkiego znaczenia, jak sama praca, którą wykonuje i kocha. Inaczej mówiąc: nie cieszy go „co”, ale „jak”. Podobnie jak Richarda Feynmana, który ciągle powtarzał, że ma bardzo mało szacunku dla trofeów, statuetek i innych odznaczeń.

Obaj nobliści przestawili swój tor myślenia i bycia na tu i teraz. A w takim momencie o wiele ważniejsze jest to, jak coś robisz, jak się czujesz, jak spędzasz tę chwilę, niż to, co robisz, co będzie efektem końcowym i co zrobisz za chwilę.

Zaobserwuj siebie i przekonaj się sam – na czym skupiasz większą uwagę. Na „co”, czy na „jak” swojego życia? Choćby tu i teraz :-)

P.S. Feynman był naprawdę niesamowitym człowiekiem, i jeśli chcesz nauczyć się od niego asertywności oraz jak powiedzieć komuś: „Nie ma mowy, nie obchodzi mnie to. Jestem samolubny. Chcę po prostu popracować nad moją fizyką” – to zerknij tutaj: „Skup się na tym, co ważne – o nieodpowiedzialności z przymrużeniem oka”

Wsparcie:

  • Intuicja kontra logika – odcinek 7, BBC Earth

  • Richard P. Feynman – „Pan raczy żartować, panie Feynman! Przygody ciekawego człowieka”