5 rzeczy, które musisz zrobić, zanim zaczniesz nowy dzień

  • Co tam nowego przyszło na maila?

  • Na FB też przydałoby się rzucić okiem.

  • Aha… i jeszcze na allegro – ciekawe jak się mają aukcje, które obserwuję.

  • A co tam słychać w wielkim świecie? Na pewno przez noc wydarzyło się wiele fascynujących rzeczy – obcy ktoś, zrobił coś, co zupełnie nie jest mi do niczego potrzebne – muszę o tym koniecznie przeczytać!

  • O, reklama jakiejś modnej elektronicznej bzdurki, która mieści się w małej kieszonce od jeansów – to też koniecznie trzeba kliknąć!

I tak od samego rana leci do Ciebie lawina informacji, którą niestety sam na siebie spuszczasz tuż po otwarciu oczu.

Czy sądzisz, że to jest najlepszy sposób na rozpoczęcie dnia?

Czy uważasz, że w ten sposób sięgasz po nowy dzień i napełniasz go od wstępu:

  • pozytywną energią,

  • motywacją do działania,

  • dobrym nastawieniem i intencją,

  • wiarą, że przyniesie coś dobrego,

  • chęcią do realizacji tego, co sobie wcześniej zaplanowałeś.

No jasne, że nie!

Zalewając swój umysł potokiem, w gruncie rzeczy, mało konstruktywnych (i często bezużytecznych) informacji, od samego rana zużywasz swoje rezerwy koncentracji, silnej woli, pozytywności na coś, co nie ma wartości. A pamiętaj, że są one ograniczone.

Na dzień dobry przelewasz przez palce część możliwości, które jeszcze przed chwilą trzymałeś w ręku. I na co? Na informacyjne nie-wiadomo-bliżej-co? Czy one naprawdę są tego warte?

Wierz mi, istnieją inne o wiele lepsze metody na rozpoczęcie dnia. Ale spokojnie – jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez informacyjnego nie-wiadomo-czego, na to też przyjdzie czas. Tylko troszkę później :-)

Na pierwszy plan natomiast proponuję Ci przesunąć o wiele ważniejsze i o niebo korzystniejsze dla Ciebie sprawunki.

Oto, przygotowany przeze mnie, specjalnie dla Ciebie :-) plan działania tuż po otwarciu oczu, tzw. „plan porannego upozytywniania”:

1. Wdzięczność

Otwierasz oczy, przeciągasz się, sprawdzasz czas. To świetny moment na to, żeby jeszcze chwilkę poleżeć i pokontemplować jak fantastycznie jest się obudzić na miękkiej poduszce, z dachem nad głową. Ba! – z ciepłym kaloryferem pod bokiem!

Banał? Spróbuj spędzić choć jedną noc bez tych trzech rzeczy, a na pewno zaczniesz je doceniać. Podobna zasada obejmuje fakt, że budzisz się z głową pełną pomysłów, parą rąk i nóg, możliwością pracy, rozwoju, nauki, realizacji swoich mniejszych i większych marzeń, zainteresowań, z kimś, kto Ciebie rozumie i szanuje, a w dodatku, może obok właśnie przeciąga się jakiś czworonóg.

Wdzięczność – ucz się ją praktykować, a zobaczysz, że będziesz o wiele mniej marudził i narzekał na codzienność. To świetny i naładowany ogromną dawką pozytywności start w nowy dzień. Koszt? – dwie minuty i kilka zdań (więcej o wdzięczności dowiesz się z tekstu pt. „Zawdzięczasz coś innym? – to dobrze, i dla Ciebie, i dla nich”).

2. Inspiracja, medytacja

Czym skorupka z samego rana nasiąknie, tym w trakcie dnia trąci. Kluczowe znaczenie mają informacje, którymi nakarmisz swój umysł tuż po przebudzeniu. Masz już za sobą (mam nadzieję), krótkie ćwiczenie wdzięczności? Świetnie! Czas na jeszcze większą dawkę pozytywnej energii!

Nazwij to jak Ci dogodniej – medytacja, uważność, mindfulness. Sam wyraz za wiele tu nie zmienia. Za to ogromne znaczenie dla Twojego stanu emocjonalnego i psychicznego będzie miało to, czy zamkniesz oczy (odbieramy 75% bodźców za pomocą wzroku) i weźmiesz 3 długie i głębokie wdechy i jeszcze dłuższe i głębsze wydechy (to podczas wydechów aktywujesz parasympatyczny układ nerwowy – ten odpowiedzialny za odprężenie), a dzięki temu spowolnisz bieg swoich myśli. Choćby na kilka sekund. A Jeśli dasz radę – na kilka minut.

W myślach odlicz od 1 do 10 i z powrotem. Powtarzaj: „wdech", „wydech”. Zamiast tego możesz tez wybrać jakiś wyraz czy hasło, typu: „spokój”, albo „cisza” i powtarzaj kilka albo kilkanaście razy. Przerwij, kiedy uznasz, że na dziś wystarczy. Nie rób nic na siłę.

„Hej – to nie dla mnie” – pomyślisz sobie. Spokojnie, na to też jest rada :-) Zamiast medytacji, weź do ręki (przygotowaną poprzedniego wieczora) inspirującą książkę albo nasycony optymizmem artykuł. Pozwól, żeby pozytywne nastawienie autora udzieliło się i Tobie.

3. Ćwiczenia

Świetnie! Umysł i dusza już oczyszczona i odświeżona. Czas na ciało. Już pędzisz pod prysznic? – nie tak szybko! Najpierw czas na gimnastykę.

Tu nie muszę się rozpisywać, bo sprawa jest prosta. Krótka piłka:

  • ćwiczysz = jesteś zdrowszy, szczęśliwszy i lepszy w tym, co robisz,

  • nie ćwiczysz = degenerujesz swój umysł i ciało.

Proste! I nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej.

Spacer, rolki, bieganie, pływanie, rower, skakanka, czy zwyczajne przysiady – każdy ruch jest lepszy niż jego brak. Tak już jest i tyle – z tym się nie dyskutuje :-)

4. Dobre jedzenie

Jest już naprawdę rewelacyjnie! Podziękowałeś za to, co masz, wyciszyłeś myśli, nasyciłeś optymizmem, poćwiczyłeś, wziąłeś prysznic, to teraz czas na zdrowe i pożywne śniadanie.

Kluczowa sprawa – nie wychodź z domu z pustym brzuchem, a świat od razu wyda Ci się piękniejszy.

Kasza, orzechy, owoce, albo zdrowe kanapki. Do tego zielona herbata, czego chcieć więcej?

5. Świeże powietrze

Kiedy już wyjdziesz z domu, spójrz na chwilę w niebo, weź głęboki oddech i powąchaj świeże powietrze.

Jeśli pracujesz w domu, albo masz wolne – ten punkt obowiązuje Cię tak samo. Bez wyjątków.

No to teraz – tak jak obiecałam wcześniej – możesz zanurkować w wielkim oceanie swojego informacyjnego nie-wiadomo-bliżej-czego :-)

Proszę Cię bardzo. Teraz już jesteś odpowiednio na to przygotowany.

Ale, wcale Ci się nie zdziwię, jeśli coraz mniej będziesz miał na to ochotę, a z czasem coraz bardziej wydłużał swój ulubiony z powyższych punktów „planu porannego upozytywniania”.

Śmiało, spróbuj i daj znać, jak Ci idzie! :-)