6 relaksacyjnych propozycji na pielęgnację wewnętrznego spokoju

Spokój jest jak roślinka w doniczce – trzeba go sobie wyhodować.

(A tak na marginesie: tak samo jest z poczuciem szczęścia, zdrowiem, udanym związkiem i wszystkim, co cenne w życiu.)

Samo się nie zrobi. Potrzebne są Twoje dwie ręce i chęci. Wybierz coś z poniższej listy i czym prędzej zabieraj się do pracy. Bo nie ma na co czekać.

6 niezawodnych metod, które uspokoją każdego

Metod na ukojenie nerwów i wyhodowanie sobie pokaźnych rozmiarów wewnętrznego spokoju jest sporo. Za chwilę przekonasz się, że niektóre różnią się od siebie jak dzień i noc. Jednak łączy je wszystkie skuteczność.

Bo jeśli zaangażujesz się w nie i będziesz powtarzać je regularnie – spokój wewnętrzny masz jak w banku.

Zatem do dzieła!

  1. Ćwiczenia

    Zawsze po ćwiczeniach (jakichkolwiek) czuję się jak gąbka do zmywania naczyń, którą ktoś porządnie przepłukał i wycisnął do sucha. Resztki wody i innych chemikaliów, które w niej zalegały i nie służyły jej zdrowiu ani urodzie zostały usunięte, a ona skutecznie odświeżona.

    I choć to moje skojarzenie może wydawać Ci się nieco dziwaczne, w gruncie rzeczy całkiem słusznie ilustruje to, co ćwiczenia robią z organizmem.

    Oczyszczają z toksyn, dotleniają i odświeżają. To służy nie tylko Twojemu zdrowiu czy urodzie, ale zwiększa także Twój spokój wewnętrzny.

    Ćwiczenia fizyczne wyciskają z Ciebie siódme poty, a w tych potach także nieprzetrawione przez organizm hormony stresu. Które zamiast krzątać się po Twoim ciele i niepotrzebnie Cię stresując, wyłażą z Ciebie przez skórę, żeby ostatecznie skończyć w odpływie prysznica.

    Dlatego ćwiczenia to świetna metoda na odstresowanie się.

    Mimo że chwilowo podwyższają ciśnienie, przez co może się wydawać, że wcale Cię nie uspokajają, na dłuższą metę bardzo skutecznie relaksują i koją nerwy.

  2. Cisza

    Cisza jest białym tłem, które wysuwa na pierwszy plan Twoje myśli. Dlatego czasami może przerażać.

    W ciszy usłyszysz wyraźniej niż gdziekolwiek indziej, kiedy Twoja głowa wymyśla problemy, piętrzy trudności i straszy samą siebie. Nic miłego, wiem.

    Sęk w tym, że nie dasz rady zmienić czegoś, czego nie widzisz.

    Dlatego, jeśli zależy Ci na pielęgnowaniu swojego wewnętrznego spokoju, przyzwyczajaj się do ciszy i regularnie podsłuchuj własne myśli (najlepiej codziennie). Krok za kroczkiem. Minuta po minucie. Po pewnym czasie przekonasz się, że większa ich część to bajki. W dodatku każda z nieszczęśliwym zakończeniem.

    Tylko przyglądając się im w ciszy przestaniesz je traktować jak rzeczywistość.

  3. Wypisanie się

    Dobrym dodatkiem do kawy jest ciastko (ostatnio moje ulubione to piernikowe, a Twoje?) Podobną udaną parą jest cisza połączona z pisaniem. Odważę się nawet powiedzieć, że to cisza + notes = autoterapia.

    Cisza podaje Ci jak na dłoni Twoje myśli, problemy, troski, lęki i bóg wie, co tam jeszcze wyprodukowała Twoja mądra głowa. I jeśli po chwili złapiesz je na papier, będziesz mogła przyjrzeć się im jeszcze dokładniej. Zrozumieć siebie jeszcze lepiej. Poznawać to, czego jeszcze nie odkryłaś o sobie.

    A im więcej wiesz i rozumiesz – tym mniej się boisz i stresujesz.

    Pielęgnujesz swój spokój każdym momentem ciszy i każdą zapisaną kartką swoich przemyśleń.

  4. Wysypianie się

    Nie ma dymu bez ognia, nie ma spokoju bez spokojnego snu.

    Po prostu nie ma. Jeśli liczysz na swój wewnętrzny spokój, a jednocześnie regularnie nie dosypiasz – oszukujesz samą siebie. Takie cuda się nie zdarzają.

    Spokój sam się nie zjawi. Sen tak samo. O niego też musisz się zatroszczyć.

    Zaproś go przewietrzoną sypialnią, przygaszonym światłem, ciszą, wygodną poduszką. Kładź się i budź mniej więcej o tej samej porze – czyli ureguluj swój sen (nie patrz, czy to niedziela, czy środa, Twój spokój wewnętrzny nie zna dni tygodnia).

    I pamiętaj: jednorazowa przygoda z wcześniejszym ucięciem komara nie wystarczy. Powtarzaj ten rytuał nieugięcie co wieczór, a z czasem poczujesz się ukojona i uspokojona.

  5. Porządek

    Rzeczy w umiarze rozwiązują Twoje problemy. Rzeczy w nadmiarze STAJĄ SIĘ Twoim problemem.

    Dlatego zadbaj o porządek. A przez porządek wcale nie mam na myśli: “poukładaj wszystko, co masz równiutko na półkach”. Chodzi mi bardziej o: “pozbądź się badziewia, które zaśmieca Twój dom i Twoją głowę”. Oczywiście zostawiając to, co ważne czy użyteczne.

    Z pewnością wiele rzeczy, które nie podpadają pod tą kategorię zaleguje w Twoich szafach, szufladach, półkach, pojemnikach, torbach, koszach i nie wiem jeszcze w czym. Tak między nami, przyznaj z ręką na sercu: czy na pewno dzięki temu wszystkiemu czujesz się spokojniejsza? Myślę, że jest wręcz odwrotnie.

    Im więcej rzeczy, tym więcej chaosu. Im więcej chaosu, tym mniej spokoju.

    I oto – sedno sprawy. Pozbądź się choćby części rzeczy, które Ci nie służą do niczego pozytywnego. Posprzątaj to, co zostało, a zobaczysz, że odczujesz ulgę. To bardzo bliska krewna spokoju.

  6. Rytuał

    Powtórki mogą nudzić, ale mogą też uspokajać.

    Bo nawet w trudny i ponury dzień wiesz, że wieczorem weźmiesz do ręki swój ulubiony kubek z gorącą herbatą imbirową i poczytasz kolejną powieść Charlesa Dickensa albo komiksy o przygodach Tytusa, Romka i a’Tomka. Spokojnie, wcale nie twierdzę, że musisz polubić imbir, Dickensa albo Tytusa (to tylko przykład z mojego życia). Ty kieruj się własnym gustem i wewnętrzną busolą.

    Już na samą myśl o tej swojej małej osobistej oazie podczas dnia cieszysz się i uspokajasz . Spróbuj wygospodarować sobie czas i przestrzeń na swój mały (lub duży – któż broni?) relaksujący rytuał. Wybierz coś, co lubisz, co uspokaja, regeneruje, odpręża i koi Twoje nerwy.

    Maya Angelou twierdziła, że najważniejsza w życiu jest odwaga. Według mnie jeszcze ważniejszy jest spokój wewnętrzny. Bo tam gdzie jest spokój, tam znajdzie się odwaga, racjonalne myślenie albo bystra uwaga adekwatna do sytuacji. Tam gdzie spokoju brak, nici z tego wszystkiego. Dlatego – aktywnie uprawiaj i pielęgnuj swój wewnętrzny spokój.

A teraz Twoja kolej:

  • Którą z propozycji wybierasz dla siebie?