7 sposobów, jak spojrzeć na siebie bardziej życzliwym okiem

„Przychodzimy na świat tylko z jednym obowiązkiem – mamy być sobą.”
Mark Nepo

Pięknie to ujął, co nie?

Tylko że… trudno pozwolić sobie na bycie kimś, za kim wcale nie przepadasz. Z kim ciągle walczysz. Kogo ciągle strofujesz. Komu nie ufasz i kogo nie słuchasz. W takim przypadku bycie sobą raczej nie wchodzi w grę.

I dlatego właśnie od tego trzeba zacząć! Od spojrzenia na siebie nieco bardziej przychylnym okiem.

Jak? – krok po kroku, punkt po punkcie. Zaparzaj kawę (albo herbatę) i zaczynamy:

1. „Być sobą” zaczyna się od „być”

Założę się, że ciągle coś robisz. Jesteś zajęta byciem kimś, kto:

  • ładnie wygląda,
  • ma się czym pochwalić,
  • poukładał sobie życie „jak należy” itd.

To wymaga dużo pracy. Twoja głowa aż kipi od planów i zadań.

Dlatego odłóż je na moment, przestań robić, a zacznij być. Codziennie, bez wyjątków. Znajdź sobie miejsce (w moim przypadku to duża, miękka poduszka na podłodze) oraz porę dnia (u mnie świt) i po prostu bądź.

Usiądź. Zamknij oczy. Wycisz się. Spowolnij umysł. Rozluźnij mięśnie. Pogłęb oddech. Bądź sobą. Nie sądzę, żeby istniał lepsza metoda na ćwiczenie autentyczności.

2. Słuchaj siebie

Nie zakładaj, że ktokolwiek inny zna Cię lepiej niż Ty sama. Tylko Ty jesteś światowej klasy ekspertką od tej jedynej osoby, która podpisuje się Twoim imieniem i nazwiskiem. Tylko Ty tak NAPRAWDĘ wiesz, co czujesz i myślisz w każdej chwili, każdego dnia. Nikt inny.

Słuchaj siebie. A nie tylko innych.

3. Przestań siebie obrażać

Jeśli chcesz, żeby ktokolwiek Cię szanował (a przecież to jasne, że chcesz, bo któż tego nie chce?!) najpierw sama wyznacz ton.

Zacznij od słów, którymi codziennie do siebie mówisz. Nie wyzywaj siebie inwektywami. Nie ubliżaj sobie. Uważnie dobieraj słowa, kiedy zwracasz się do lustra, tak jakbyś mówiła do bardzo ważnej dla Ciebie persony. Bo przecież tak właśnie jest!

4. Otwórz szerzej oczy na to, jak siebie traktujesz

Wyławiaj słowa, którymi do siebie mówisz. Zauważaj swoje potrzeby, o które dbasz lub które zaniedbujesz. Zwróć uwagę, jak siebie chwalisz (o ile w ogóle) i jak sobie zwracasz uwagę?

Kilka razy w ciągu dnia zadaj sobie pytanie: „Czy gdybym traktowała moich przyjaciół tak, jak dziś potraktowałam siebie, czy nadal chcieli by się ze mną przyjaźnić?”

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „nie”, zastanów się jak mogłabyś siebie potraktować tu i teraz, żeby zamienić ją na „tak”? Co możesz dla siebie zrobić? Jak możesz sobie pomóc?

5. Nie wierz w każdą swoją myśl

Myśli to w przeważającej większości interpretacje. (Na szczęście!)

Kiedy czujesz, że zagoniły Cię w kozi róg, pomóż sobie odpowiadając na te pytania:

  • Jakie są dowody na to, że mam rację?
  • Jakie są dowody na to, że nie mam racji?
  • Jak alternatywnie można spojrzeć na moją sytuację?
  • Jaki efekt daje mi mój obecny sposób myślenia?
  • Czy moje myślenie jest realistyczne?
  • Co bym powiedział najlepszemu przyjacielowi, gdyby był w mojej sytuacji?

6. Nie oczekuj, że świat zatańczy tak, jak mu zagrasz

Nie przeczę – byłoby rozsądnie i sprawiedliwie, gdyby chłopak Cie nie zostawił na lodzie, i gdyby szef nie podkładał Ci świni na każdym kroku.

Jednak to nie oznacza, że tak właśnie się stanie, tylko dlatego, że oczekujesz sprawiedliwości i uczciwości po ludziach którzy Cię otaczają.
Nawet jeśli bardzo mocno tego chcesz. Bo jeśli uprzesz się, że jest inaczej, to możesz się mocno rozczarować.

Zawczasu oszczędź sobie bólu i obniż oczekiwania. Dopuść do siebie myśl, że nie zawsze musi być tak jak Ty byś tego sobie życzyła. Nawet jeśli Tobie wydaje się to najlepszą opcją.

7. Nie strasz siebie katastroficznymi opowieściami

A co się stanie, jeśli chłopak Cię porzuci albo szef dokuczy? Z pewnością będzie Ci przykro, będziesz miała więcej pracy albo przepłakanych wieczorów.

Pozwól sobie na to, bo emocje są jak rzeka – muszą przepłynąć. Nie radzę Ci bawić się w budowanie tam, bo te pękają w najmniej oczekiwanym momencie.

Przepłacz co trzeba, wyzłość co musisz, wyrzuć co tłumisz. Ale nie opowiadaj sobie historii, że to katastrofa, masakra i koniec świata. Bo tak nie jest. To z pewnością przykra sprawa, albo problem. Ale hej! Przecież to wcale nie nowość dla Ciebie. Poradziłaś już sobie z setkami podobnych przypadków. Tak samo, jak poradzisz sobie z kolejnymi.

Konsekwentnie oduczaj swój mózg opowiadania historii rodem z horrorów przy okazji każdego napotkanego problemu. Przysłuchuj się swoim myślom. Cierpliwie i spokojnie sprowadzaj je na bardziej realne tory.

No dobra, koniec przerwy na kawę zbliża się nieuchronnie.

Jednak zanim wrócisz do swoich zadań na dziś, weź głęboki oddech i powiedz sobie coś superprzyjaznego.

OK, teraz jesteś gotowa, ruszaj dalej :-)

Twoja kolej:

Ciekawa jestem, jakie Ty masz pomysły na przestawianie swoich myśli na bardziej auto-życzliwe tory? Który z punktów potrzebujesz zastosować najlepiej już od zaraz?