Nie, autoempatia to nie to samo co egoizm

Umiejętność zrozumienia oraz wczuwania się w czyjeś potrzeby i emocje – czytaj empatia, to cecha mocno pożądana. U partnera, rodzica, lekarza, sąsiada, a nawet mechanika samochodowego – cenimy i lubimy empatię.

Ale! Ostrożnie! Do pewnych granic!

Zrozumienie i wczuwanie się uważamy za piękne i pomocne, tyle że w stosunku do innych. Jeśli tę samą empatię miałabyś nakierować na siebie – nagle staje się egoizmem lub czymś równie nagannym.

Brzmi znajomo? Nie rozróżniasz autoempatii od egoizmu? – koniecznie czytaj dalej.

Dlaczego autoempatia to nie egoizm?

Powodów jest tak wiele, że od razu przechodzę do rzeczy. Nie ma na co czekać. Oto one:

  1. Po pierwsze i najważniejsze –„Zatroszczę się o siebie” (autoempatia) i „po trupach do celu” (egoizm) dzieli ogromna przepaść.

    Ta pierwsza zakłada, że jesteś tak samo ważna jak inni ludzie. Zatem tak samo jak oni potrzebujesz troski i uwagi, i masz prawo zaspokajać swoje potrzeby. Ta druga zakłada, że każdy człowiek jest od Ciebie gorszy i mniej ważny. Więc można go krzywdzić podczas realizacji własnych planów. Autoempatia i egoizm startują z dwóch zupełnie innych punktów wyjścia.

  2. Po drugie – Gdzieś z tyłu naszych głów pokutuje przekonanie, że człowiek o dobrym sercu musi choć trochę siebie zaniedbać.

    Żeby uchodzić za dobrą matkę, kobieta powinna mieć worki pod oczami, zapomnieć co to makijaż i nosić poplamiony dres. Troska o innych jakoś nam nie idzie w parze z troską o siebie. Gdzieś pod naszą świadomością dokonuje się kalkulacja: „dba o siebie, a mogła by ten czas poświęcić dla innych, egoistka!”.

    To filozofia, według której nalejesz z pustego. Plasuje Cię na niższym miejscu w hierarchii ważności i odbiera prawo do zaspokajania własnych potrzeb. I mało kto zauważa, że przemienia w ten sposób innych ludzi w egoistów, a Ciebie w ich ofiarę! Wymaga, żebyś karmiła innych, podczas gdy sama chodzisz głodna.

    Autoempatia przywraca równowagę i przypomina: „Ty też się liczysz, Ty też jesteś ważna”, a dbanie o siebie to nie to samo co zaniedbywanie innych.

  3. Po trzecie – Egoizm to gra o wyniku „wygrany-przegrany”. Ktoś traci, żeby egoista mógł zyskać. Autoempatia natomiast to gra wyjątkowa, gdzie każdy wygrywa.

    Bo kiedy okazujesz dobro dla siebie, ułatwia Ci to bycie dobrym dla innych. Jakim cudem? A takim, że kiedy zaspokoisz swoje emocjonalne potrzeby, kiedy zatroszczysz się o swój interes i zrozumiesz o co Ci chodzi, znajdziesz autentyczną chęć, żeby skupić się na innych. Kiedy zgromadzisz siłę i sama staniesz mocno na nogach, będziesz miała z czego obdzielać innych. Kiedy przestaniesz krytykować i oceniać swoje zachowanie, znajdziesz też wyrozumiałość i wybaczenie dla innych.

    Kiedy żadna pinezka nie kłuje Cię w siedzenie, o wiele pogodniej patrzysz na siebie i na innych ludzi. Każdy wygrywa. Więcej o tym tu.

  4. Po czwarte – Egoizm zachęca, by zapomnieć o całym świecie i myśleć wyłącznie o sobie. Autoempatia ciągle przypomina: „nie jesteś sam i tak jak każda inna osoba masz potrzeby, doświadczasz różnych emocji, starasz się jak możesz najlepiej.”

    Autoempatia nie izoluje Cię od reszty świata (jak czyni to egoizm) ale łączy Cię z nim jako jego integralna część. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.

I nie bój się, że przesadzisz z autoempatią i przeistoczysz się w idącego po trupach do celu egoistę. To tak nie działa. Autoempatia i egoizm to całkowicie oddzielne filozofie życiowe. Dwa zupełnie inne podejścia do siebie i całego świata.

Autoempatia i egoizm to NIE są dwa końce tego samego kija.

Twoja kolej: Co o tym sądzisz? Czy nadal łączysz egoizm z autoempatią? Może patrzysz na nie nieco inaczej?