Życzliwość to język, który niesłyszący słyszą i niewidomi widzą - Mark Twain

Czy autoempatia i pobłażliwość to jedno i to samo?

To jedno z pierwszych i najczęściej zadawanych pytań, wątpliwości, a niekiedy nawet zarzutów wobec bycia dla siebie przyjacielem. Dla niektórych granica między autoempatią, a zwyczajnym folgowaniem sobie, jest cienka, a nawet zamazana. Według innych, bycie dla siebie łagodnym znaczy praktycznie to samo co słabość.

Myślę, że to spore nieporozumienie, a już na pewno temat wart poruszenia. Bo granica między łagodnością, a pobłażaniem sobie, jest duża, bardzo wyraźna i niepozostawiająca żadnych wątpliwości.

Czym jest pobłażanie sobie?

  1. Liczy się wygoda i przyjemność

    Pierwsza i podstawowa różnica dotyczy celu, który stawia sobie na piedestale postawa pobłażliwa oraz postawa przyjazna wobec siebie. Jeśli ciągle sobie folgujesz, to znaczy, że zależy Ci głównie na szybkiej wygodzie i przyjemności, bez względu na konsekwencje w przyszłości.

  2. Uciekanie od problemów i bólu

    Jeśli pobłażasz sobie, nie robisz tego po to, by rozwiązać problem i z całym zaangażowaniem wejść w sam środek źródła bólu, który Ci dokucza. Folgujesz sobie, żeby osiągnąć wprost odwrotny efekt – żeby uniknąć problemów, uciec od nich, a ból uśmierzyć. Na przykład sięganie po używki, ma jedynie ukrócić cierpienie poprzez szybki efekt, a nie rozwiązać jakąś kwestię i polepszyć długofalowo Twoje życie. Chcesz się poczuć lepiej tu i teraz, bez względu na to, jaki to przyniesie skutek w przyszłości.

  3. Izolacja od całego świata

    Pobłażanie sobie to, w trudniejszych chwilach, także użalanie się nad sobą. To moment, kiedy uważasz, że jedynie Twoje problemy są największe na świecie i że nikt nie jest w stanie zrozumieć tego, co obecnie przeżywasz. A skoro tak, to do kogokolwiek byś się zwrócił, to Ci nie wystarczy, bo przecież cierpisz bardziej niż on. W ten sposób odcinasz się od innych ludzi i od całego świata.

  4. Zniechęcenie do działania

    Pobłażanie sobie nie motywuje do aktywności, tylko do bierności. Podpowiada, by nie wysilać się i że leżenie na kanapie i oglądanie telewizji zajadając się frytkami to dobry wybór. Ma na celu wygodę i przyjemność w chwili obecnej, więc odwodzi od podjęcia wysiłku ku wyznaczonym długodystansowym celom.

Czym jest łagodne, autoempatyczne podejście do samego siebie

  1. Liczy się Twoje dobro

    Jeśli kierujesz się zasadą łagodności i życzliwości wobec siebie, to wtedy poczucie szczęścia i zdrowia liczy się dla Ciebie najbardziej. Wiesz o tym, że czasami łączy się to z pewnymi wymaganiami i wyrzeczeniami związanymi z chwilą obecnej. Ale nawet jeśli teraz jest Ci trochę ciężej, to pamiętasz, że robisz to z myślą o swoim pozytywnym celu wyższym.

  2. Kierowanie się ku problemom

    Przyjazne i łagodne podejście do siebie motywuje, by skierować swoją uwagę głównie na poprawie jakości życia. A to nierozłącznie wiąże się z pracą nad swoimi wadami, problemami i źródłami cierpienia. Ponieważ autoempatycznej osobie naprawdę zależy na własnym szczęściu i zdrowiu, to nie chwyta się szybkich środków doraźnych. Dąży do zrozumienia źródła swoich problemów, pracy nad nimi i wprowadzaniu pozytywnych zmian na stałe. Okazując sobie cierpliwość, wyrozumiałość, łagodność, tworzysz dla siebie bezpieczne otoczenie do zmierzenia się z trudnościami.

  3. Integracja z całym światem

    Jednym z trzech filarów autoempatycznej postawy jest świadomość, że każdy człowiek na Ziemi, w ten czy inny sposób, doświadcza cierpienia. Nie jesteś sam w swoim bólu, bo wiesz, że dla każdego to, co ludzkie, nie jest obce. Z czymkolwiek się teraz nie zmagasz, jeśli będziesz dla siebie przyjacielem, przypomnisz sobie, że jest mnóstwo ludzi, którzy przeżywają, lub przeżyli podobny ból. Autoempatia nie izoluje Cię od reszty świata, ale łączy Cię z nim jako jego integralna część.

  4. Motywacja do działania

    Dziś jest już dostępna ogromna liczba badań potwierdzających jednoznacznie, że przyjazny stosunek do samego siebie, wzmaga i poprawia motywację do zmian i do pracy nad sobą. Kristin Neff posługuje się jedną z najprostszych analogii. Wyobraź sobie chłopca, który wraca do domu z niezaliczonym testem. Jak na jego motywację do nauki wpłynie reakcja matki, jeśli nazwie go leniem, nieukiem, skrzyczy go, nałoży na niego całą masę kar i wyśle do swojego pokoju? A teraz pomyśl o motywacji chłopca, kiedy usłyszałby, że noga może powinąć się każdemu, że bliskie mu osoby wierzą w niego i w jego możliwości, że może liczyć na ich pomoc przy nauce, ponieważ wiedzą, że zależy mu na zdobyciu wyższego wykształcenia. Tego typu przyjazne wsparcie i zachęta dodaje motywacji do działania, kiedy usłyszysz to od kogoś innego oraz wtedy, kiedy sam ze sobą porozmawiasz w podobny sposób.

Jak widać, postawa przyjazna i pobłażliwa to dwie odrębne ścieżki, które wychodząc z innego punktu startowego, zmierzają w odmiennych kierunkach. A zatem prowadzą też do różnych celów.

Wsparcie:

  • Paul Gilbert – The Compassionate Mind, Compassion Focused Therapy

  • Kristin Neff – Self-Compassion: The Proven Power of Being Kind to Yourself

3 komentarzy:

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] Więcej na ten temat znajdziesz tu: Czy autoempatia i pobłażliwość to jedno i to samo?. […]

  2. […] jeśli to nie pomaga, podsuń mu pod nos ten tekst. W nim opisuję dokładnie pobłażliwość i autoempatię, oraz wyjaśniam dlaczego to NIE jest to […]

  3. […] Miej dla siebie wyrozumiałość i łagodność w bardzo różnej formie i bezwarunkowo. Troszcz się o swoje ciało, umysł i ducha. I nigdy nie przestawaj. (więcej o tym temacie w: „Czy autoempatia i pobłażliwość to jedno i to samo?“) […]

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.