Idealna praca dla osoby wysoko wrażliwej

Idealna praca dla osoby wysoko wrażliwej to samozatrudnienie.

Tylko w ten sposób możesz w pełni regulować swoje środowisko pracy tak, by wydobywało Twój potencjał, podnosiło wydajność i dawało Ci satysfakcję, przy okazji NIE doprowadzając Cię na skraj wytrzymania nerwowego i wyrywania włosów z głowy.

Taka prawda.

I na tym mogłabym w sumie zakończyć. Gdyby nie to, że nie wszyscy wrażliwcy:

  • chcą,
  • mogą,
  • są jakkolwiek zainteresowani

samozatrudnieniem.

Co wtedy?

Zawsze da się coś wykombinować. Zatem dziś trochę pokombinujemy.

1. Pracuj zgodnie z matką naturą

Wysoka wrażliwość to ani ułomność, ani wada, ani słabość. To pewne cechy, którymi się charakteryzujesz. I tak jak w przypadku każdych innych cech, możesz pracować z nimi lub przeciwko nim.

„Jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przejdzie przez swoje życie wierząc, że jest głupia.” Natomiast jeśli zatrudnisz ją do pływania – bingo. Masz pracownika roku.

Jako wrażliwiec, z natury świetnie Ci idzie głębokie przetwarzanie informacji, sumienność, empatyzowanie z innymi, organizacja pracy i czasu, dopracowywanie szczegółów, obserwacja, łączenie faktów, kreatywne myślenie, słuchanie innych, wpadanie na oryginalne pomysły, lojalność i oddawanie się pracy z wyższym celem. W związku z tym zawody, które tego wymagają – będą Ci służyć a Ty im.

Na przykład terapeuta, nauczyciel, projektant, grafik, masażysta, doradca, rekruter, pisarz, bibliotekarz to strzał w dziesiątkę. Jednocześnie, raczej nie będziesz się świetnie czuł jako pracownik wielkiej korporacji, polityk, kasjer, przedstawiciel handlowy czy prawnik.

Wszelkie zawody, które cenią sobie stały i wysoki poziom pobudzenia, napiętą atmosferę, szybkie tempo pracy, hałas, rywalizację, small talk, drapieżność, jak się zapewne domyślasz – nie podpadną do gustu wrażliwcowi.

2. Ucz się (pilnie!) jak postępować z toksycznymi ludźmi

Nawet w zaciszu biblioteki czy studia graficznego, możesz spotkać takiego szefa albo współpracownika, który zepsuje całą spokojną atmosferę ukochanego zawodu. I co wtedy?

Masz dwa wyjścia: albo odejść, albo zostać i uczyć się niczym najpilniejszy uczeń w klasie, jak nie oddawać swojej cennej energii toksycznym ludziom. (Ta umiejętność przyda Ci się zresztą nie tylko w pracy, także może warto na jakiś czas zostać i poćwiczyć ją sobie.)

Radzenie sobie z trudnymi osobami to temat tak ogromny, że mogłabym napisać o nim osobny tekst (jeśli chciałbyś o tym poczytać daj mi znać w komentarzu). Poniżej przedstawiam kilka z podstawowych zasad, które możesz zastosować już od dziś:

  • Ogranicz kontakt do minimum – Jakkolwiek by to Twoje minimum wyglądało. Substancja toksyczna źle na Ciebie działa, dlatego trzymaj się od niej z daleka.
  • Zaopiekuj się sobą z największym zaangażowaniem na jakie Cię stać. Im lepiej się będziesz czuł sam ze sobą, od środka, tym łatwiej będzie Ci wchodzić w kontakt z osobami trudnymi.
  • Zastosuj zasadę ograniczonego zaufania. Nie otwieraj się do razu za mocno, i zachowaj bezpieczny dystans.
  • W przypadku konfrontacji – wyznacz swoje granice i strzeż ich. Tuż przed rozmową wycisz się, uspokój, mów krótko i na temat. Nie wdawaj się w dyskusje i powtarzaj swoją wersję wydarzeń tyle razy ile trzeba, jak stara płyta. Do trudniejszej rozmowy przygotuj się zawczasu.
  • Pogódź się z tym że rozsądne argumenty nie zadziałają w rozmowie z nierozsądną osobą. Odpuść.
  • Nie bierz zachowania trudnej osoby do siebie. Najprawdopodobniej nie chodzi tu w ogóle o Ciebie. Tacy ludzie w podobnie nieprzyjemny sposób traktują wszystkich ze swojego otoczenia.
  • Przybliż się do osób, które lubisz. W każdej grupie znajdziesz kogoś, kogo będziesz chciał omijać szerokim łukiem, ale i też kogoś, z kim się świetnie dogadasz. Skup się na tej drugiej osobie a nie pierwszej.

3. Kontroluj swoje środowisko

W skład Twojego środowiska pracy nie wchodzą tylko ludzie, ale i miejsca, meble, oświetlenie czy sprzęty. To wszystko codziennie wpływa na poziom Twojej wrażliwej energii. Brzęczące radyjko albo migająca jarzeniówka może niepostrzeżenie wysysać z Ciebie siły.

Zadbaj o poziom oświetlenia, ciszę, pozycję krzesła przy biurku lub fotela w samochodzie. W przypadku wrażliwców to nie są szczegóły.

Zadbaj też o regularne przerwy. Jeśli wyjdziesz z całą „ekipą” na pizzę w porze lunchu, nie spodziewaj się, że taka przerwa zadziała na Ciebie regeneracyjnie. Introwertyczni wrażliwcy ładują swoje bateryjki w ciszy i samotności.

Dlatego zorganizuj sobie kilka przerw w ciągu dnia z daleka od zgiełku i ludzi. Dodaj do tego najprostsze ćwiczenie oddechowe i prawdziwie regeneracyjna przerwa w ciągu pracy gotowa.

4. I pamiętaj, żeby samemu sobie nie odbierać energii!

Czasem dobrze jest trochę ponarzekać na pracę, na płacę, na szefa i na wszystko co tym związane.

Tylko że kiedy połączysz tak negatywny stan umysłu z przymusem stawiania się codziennie w pracy, której nie cierpisz – efekt ofiary straszliwych okoliczności murowany. Właśnie odebrałeś sobie sporą część energii.

Zaczynasz patrzeć na siebie jak na mały i biedny trybik w wielkiej i bezdusznej machinie. I być może to jest największe niebezpieczeństwo, które grozi wrażliwcom bez względu na zawód jaki wykonują.

Ćwicz bardziej proaktywną postawę. Obejrzyj się wokół siebie i wyłap cokolwiek, co znajduje się pod Twoją kontrolą, co zależy od Ciebie. Zacznij od ustawienia mebli, poprzez pieniądze, zakres obowiązków, po relacje panujące w Twojej firmie.

Nie istnieje coś takiego jak za mały krok we wspieraniu siebie. Wszystko się liczy. Wykorzystaj swoją wrodzoną pomysłowość i samoświadomość, żeby wprowadzić choć troszkę więcej równowagi i spokoju we własne życie zawodowe.

Bardzo ciekawi mnie jakie zawody sprawdziły się u Was, drodzy wrażliwcy, a które były udręką? I jak sobie z tym radzicie?

7 komentarzy:
  1. Katarzyna Komorowska
    Katarzyna Komorowska says:

    Fajnie, zebrane w pigułkę, możliwości zadbania o siebie w trudnym środowisku pracy.
    Jestem sprzedawcą – kasjerem od ponad 20 lat. Lecz, ponieważ nie znoszę rywalizacji ani dużych korporacji, wyszukiwałam małe rodzinne sklepy. Ma rację autorka bloga, wrażliwcy nie znoszą brzdękającego radia, przeszkadzają nam drobiazgi, które dla innych nie mają znaczenia….

    Odpowiedz
  2. Maya's Mind Garden
    Maya's Mind Garden says:

    Emilko, ale czy wszystkie formalności związane z samozatrudnieniem nie przytłoczą bardziej osoby wrażliwej niż praca na etacie? Poza tym samozatrudnienie również może się wiązać z kontaktami z ludźmi – klientami.

    Pracuję na etacie i jest momentami strasznie, dlatego rozważam samozatrudnienie, ale boję się, że będzie jeszcze gorzej. Skarbówka, ZUS, niezadowoleni klienci itd. Strach mnie oblatuje na samą myśl o tym. Szarpię się z myślami od pół roku, czy w ogóle zaczynać – czy to wytrzymam nerwowo z moją wrażliwością.
    Co o tym sądzisz?

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      No właśnie, Twoje rozterki są całkowicie zrozumiałe i uzasadnione. I tak sobie myślę, że zapewne będzie to mocno zależeć od rodzaju działalności. Ale z osobistego doświadczenia (i etat i działalność i wszelkiego typu umowy) – powiem Ci, że te wszystkie formalności o których mówisz to nie jest TO COŚ co przygniata. Oczywiście pamiętaj że to moja osobista opinia, i każdy ma prawo widzieć to inaczej, ale najwięcej energii pochłania jednak sama działalność, praca, i dbanie o to by to miało ręce i nogi i sens. A wizyty w urzędach, faktycznie nie da się tego ominąć. Ale to trochę tak jak ze studiami. Idziesz na kierunek który uwielbiasz, a i tak będziesz musiała zaliczyć przedmioty które w ogóle Ci się nie będą podobały ani nie uznasz ich za pomocne. To po prostu coś co trzeba wliczyć w koszty. Jeśli chcesz studiować co lubisz. Albo robić co lubić.

      Z kolei nie wierzę, że istnieje praca która by się nie wiązała z jakimiś przykrymi obowiązkami. Takiej bajkowej krainy nie znam. To zawsze będą wyzwania. Czy na etacie czy na działalności. Co gorsza! ;-) Uważam, że podejmowanie nowych wyzwań i rozciąganie strefy komfortu wrażliwca – dobrze na niego działa. Oczywiście napawa bladym strachem, wymaga dużo pracy nad sobą, i rozwijania nowych umiejętności (znam to bardzo dobrze z pierwszej ręki), ale w gruncie rzeczy rozwija i uczy go jak lepiej obsługiwać swoją wrażliwość. Tego się nie da ćwiczyć bez wyzwań. (A jak to ćwiczyć – to m.in. opisuje ten tekst.)

      Najważniejsze jednak – uszanować swoją naturę i szukać zawodu w którym nie musisz cały czas płynąć pod prąd. Bo tym najbardziej można siebie przytłaczać. Kiedy codziennie zmuszasz się do robienia czegoś co według Ciebie nie ma sensu, co Ci nie idzie, czego nie lubisz, co kłóci się z Twoją naturą, i co według Ciebie nie ma żadnej wartości. To faktycznie przygniata do ziemi.

      A rozciągania granic strefy komfortu akurat nie da się uniknąć czy na etacie czy na działalności. I wcale nie ma takiej potrzeby tego robić. Za to jest o wiele większa potrzeba, o czym wrażliwcy często zapominają, żeby dostarczać sobie regularne wsparcie, a wtedy naprawdę stres (nawet stres wwo) wygląda inaczej i jest do przełknięcia. A przez wsparcie mam na myśli: sen, odpoczynek, pamiętnik, medytacje, ćwiczenia oddechowe, ćwiczenia fizyczne, joga, delikatna dieta, redukcja kawy, wykluczenie alkoholu i cukru itp. To wszystko ma OGROMNE znaczenie. I powtarzanie tego tak samo często jak mycie zębów. Na porządku dziennym. To tak dla przypomnienia zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję. :-)

      Odpowiedz
  3. Non Notus
    Non Notus says:

    Dziękuję, za ten artykuł, wracam do niego już 3raz. Niestety pracuje jako nauczyciel i dla osób wysoko wrażliwych może ten zawód stać się męczarnią. Duża ilość bodźców, przebywanie w hałasie, nieustanne wystawienie na ocenę w środowisku uczniów i przez dyr.,to tylko część… Myślę żeby się w końcu odnaleźć zawodowo ale no właśnie… Brakuje mi motywacji i czuję wewnętrzną blokadę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.