Jak obchodzić się z własną wysoką wrażliwością

Często dostaję od Was wiadomości o tym, jak bardzo pomocne są dla Was teksty o wrażliwości i że dzięki nim rozpoznaliście u siebie Wysoką Wrażliwość, a wiedza o WWO układa puzzle Waszego życia w coraz bardziej spójną całość.

„Myślałam, że coś ze mną nie tak, ale teraz już wiem, że jestem Wysoko Wrażliwą Osobą” – pisze do mnie kolejna, zadowolona ze swojego oświecenia, osoba. I dodaje, że od teraz nie boi się otwarcie mówić rodzinie i znajomym o swojej wrażliwości. Szpera po internecie, szukając więcej informacji na ten temat i zapisuje się na grupy skupiające WWO.

Puzzle wpadają na swoje miejsce. Euforia trwa. Wewnętrzną etykietkę „nienormalna” wymazujesz i z ulgą zastępujesz ją „wrażliwa”.

Nie „nienormalna” ale „wrażliwa”

Słyszysz pod swoim adresem uwagi typu: „nie płacz już” albo: „co ty taka wrażliwa się zrobiłaś?”.

A Ty? – już wiesz, że jesteś WWO, więc tym razem nie bierzesz tego wszystkiego do siebie i nie zmuszasz się do sztucznych uśmiechów, ale odpowiadasz bezwstydnie i odważnie: „tak, bo ja jestem wrażliwa”.

Jednak z czasem, nowo zyskana pewność siebie w zakresie wrażliwości zatrzymuje Twoją rozwojową podróż. Jak to się dzieje?

A tak, że w pewnym momencie okazuje się, że wrażliwością starasz się wyjaśnić wszystko, co się na około Ciebie dzieje: źle się czujesz, nie znalazłaś pracy, związek się rozsypał, firma splajtowała i łupie Cię w kościach. „To na pewno dlatego, że jestem WWO” – myślisz sobie.

Wiedza o wrażliwości sadza Ciebie na fotelu wielkiej, groźnej i rozpędzonej kolejki górskiej, gdzie jazda bez trzymanki po prostu Ciebie wykańcza. Wrażliwość wydaje się zastawiać na Ciebie pułapki, a Ty, strona pokrzywdzona w tej sprawie, wpadasz w jej sidła.

Wiedza ostra jak nóż

Z wiedzą jest trochę jak z nożem. Możesz nim pokroić warzywa na sałatkę, zatemperować ołówek albo dokręcić śrubkę. Ale jeden nieuważny ruch i sama siebie skaleczysz.

Z wiedzą o WWO jest tak samo. Wykorzystywana w niewłaściwy sposób, nie dość, że wcale Ci nie pomoże, to na dodatek wyrządzi Tobie krzywdę.

Ale skąd masz wiedzieć, że posługujesz się tą wiedzą nieprawidłowo i kaleczysz samą siebie? Oto 3 symptomy:

  1. WWO wytłumaczeniem Twoich wszystkich problemów

    Więcej widzisz, mocniej czujesz, głębiej przetwarzasz bodźce. Prosto rzecz ujmując – po nas, wrażliwcach, rzadko co spływa jak po kaczce. Ani emocje, ani problemy, ani nawet drobne gesty. My je wszystkie przeżywamy. Jak to określiła naukowa matka konceptu WWO – Elaine Aron: „wrażliwcy będą dużo płakać”.

    Ale nie można zapominać, że nadal przynależymy do gatunku ludzkiego. Na to, żebyś była tą osobą, którą jesteś, złożyło się bardzo dużo czynników, cech, wydarzeń i Twoich własnych decyzji. One ze sobą współdziałają, zachodzą na siebie i przenikają się nawzajem. A wrażliwość jest tylko jedną z nich.

    I wcale nie mówię, że nieznaczącą – ale nadal tylko jedną. Dlatego wykorzystywanie jej do wytłumaczenia każdej swojej reakcji, decyzji czy zachowania, to spore nadwyrężenie materiału.

    Być może jesteś wysoko wrażliwą osobą, ale masz prawo (jak każda ludzka istota) mieć także inne problemy, które pojawiają się niezależnie od Twojej wrażliwości.

    Jeśli chcesz wyjaśnić swoje nierozwiązane urazy z przeszłości, skonfliktowane relacje, brak pewności siebie, brak wiary w swoje możliwości, kompleksy, nieosiągnięte cele i każdy gorszy dzień wysoką wrażliwością – to wyrządzasz sobie krzywdę. Bo w ten sposób wrzucasz bogactwo całej swojej osoby do jednego worka z napisem WWO.

    Co więcej, wyjaśniając wszystkie Twoje słabości wrażliwością, blokujesz się na ich odkrycie, rozwiązanie i poradzenie sobie z nimi. Tak – jesteś wrażliwa, ale jesteś także milionem innych cech, przeżyć, emocji, motywacji i wspomnień. Tych pozytywnych i tych negatywnych.

  2. WWO wyrokiem skazującym

    Naostrzyłaś swój nóż, więc wiesz, że WWO to cecha dziedziczna. Dodaj do tego tłumaczenie każdej swojej trudności wrażliwością i wyjdzie Ci, że WWO to wyrok. Czujesz się skazana na WWO, czyli na dożywotnią jazdę na kolejce górskiej bez trzymanki.

    W tym momencie brakuje jedynie stwierdzenia, choć szczerzej byłoby powiedzieć – wymówki: „i nic się z tym nie da zrobić”. Złota klatka gotowa, sama ją sobie spreparowałaś i sama się w niej zamknęłaś. Tak wykorzystywana wiedza nie może być dla Ciebie korzystna. Ale na szczęście nie musi tak być.

    WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ NIE WYJAŚNIA KAŻDEGO PROBLEMU z jakim się borykasz, ani też nie jest powołaniem do całożyciowego cierpiętnictwa. Nawet jeśli podpisujesz się pod metaforą WWO jako jazdy bez trzymanki – otwórz się na świadomość, że jest WIELE rzeczy które możesz zrobić we własnym zakresie, by chwycić za stery swojej kolejki!

    A jeśli wolisz trzymać się twierdzenia o dominacji genów w Twoim życiu, to dopuść do siebie świadomość, że ekspresja genów ulega zmianie pod wpływem środowiska, jakie sama sobie zorganizujesz.

    Zatem zatroszcz się o siebie i swoją wrażliwość. A istnieje na to mnóstwo sposobów. Ładuj swoje baterie, odpoczywaj, wysypiaj się, medytuj, zrezygnuj z używek, zadbaj o dietę, uprawiaj sport, wychodź na słońce i świeże powietrze.

    Innymi słowy, rób wszystko, żeby regenerować siły psychiczne i fizyczne. Do tego unikaj, kiedy tylko możesz, przestymulowania bodźcami. Przemyśl dogłębnie, które z Twoich nawyków (np. oglądanie telewizji, czy wpatrywanie się w mały, świecący ekranik), przyprawiają Cię o ból głowy i zmęczenie.

    • Jeśli wiesz, że czeka Cię ciężki dzień w pracy, albo trudna rozmowa – przygotuj się, zaplanuj swój osobisty projekt regeneracji sił witalnych przed i po.

    • Pertraktuj warunki życia ze swoim współlokatorem, chłopakiem, mężem, dzieckiem, babcią, sąsiadką, przyjaciółką.

    • Nie zmuszaj się do robienia czegoś, co wiele Ciebie kosztuje tylko dlatego, że „wszyscy tak robią” albo „bo tak jest modnie”.

    • Pracuj na wszelkie dostępne Ci sposoby nad poczuciem własnej wartości, swoją asertywnością i świadomością swoich pobudek.

    • A przede wszystkim kieruj się autoempatią, bądź dla siebie przyjazna i wyrozumiała.

    Więcej o sposobach jak WWO mogą się sobą zaopiekować przeczytasz w tekście „Zatroszcz się o siebie, czyli jak WWO mogą sobie pomóc” oraz „Instrukcja obsługi wysokiej wrażliwości”.

    Mogę Ci zagwarantować, że jeśli autentycznie zaopiekujesz się sobą i sumiennie przyłożysz się do wiedzy i praktyki, to w końcu chwycisz za stery i sama świadomie pokierujesz swoją kolejką górskią. Wrażliwość to zdecydowanie nie wyrok, tym bardziej nie wymówka.

  3. WWO ciemną stroną mocy

    Wrażliwość – tak jak i wszystko na tym świecie – ma swoje dobre i złe strony. Natomiast uwaga to wielki projektor, który wyświetla na Twoim ekranie to, na czym aktualnie się skupiasz.

    I nie będę Ciebie teraz przekonywać do plusów wrażliwości. To już zrobiłam w tekście „Jesteś wrażliwa? Oto Twoje mocne strony, których może nie brałaś pod uwagę” oraz „Wrażliwość to nie to samo co słabość – 6 ukrytych plusów WWO, którymi możesz się pochwalić” .

    Chcę jedynie Ciebie uwrażliwić (nomen omen) na równowagę w tej kwestii. Zaobserwuj siebie i przekonaj się, czy na pewno sprawiedliwie obdzielasz swoją uwagę pomiędzy zalety i wady wrażliwości. Nauka i Twoje doświadczenie dostarczają wiedzy na temat jednego i drugiego: łatwo Ciebie zranić, szybko odczuwasz przytłoczenie sytuacją, przeżywasz negatywne informacje i bierzesz je do siebie. Ale jednocześnie masz bardzo bogate życie wewnętrzne, podejmujesz przemyślane decyzje, uczysz się na błędach, delektujesz się życiem, cieszysz się z drobiazgów, masz wyjątkową intuicję itd.

    To jasne, że są plusy i minusy, tylko że o negatywach mówi się łatwiej.

    Narzekania nie musimy się uczyć – przychodzi samo. Natomiast zauważania pozytywów – zdecydowanie tak. I nie mówię wcale o pozytywach wrażliwości, ale czegokolwiek.

    Pozytywne myślenie wymaga wysiłku, natomiast zauważanie negatywów przychodzi nam odruchowo. Same wpadają w oko. Prześledź to, co opowiadasz przede wszystkim sobie (oraz innym) o swojej wrażliwości i wprowadź w te opowieści choć odrobinę więcej równowagi.

    Wrażliwość wcale nie umiejscawia Cię po ciemnej stronie mocy. Natomiast Twoja subiektywna uwaga skupiona na jej negatywnych aspektach – owszem, może oczernić wrażliwość i sprawić, że zrównasz ją z największą wadą na świecie. A to będzie dalekie od prawdy, a przede wszystkim od służenia Ci w czymkolwiek.

    Według mnie, wiedza jest mało warta, jeśli ma nam utrudniać każdy dzień. Bo wiedza służy do czegoś odwrotnego – ma pomagać, uskrzydlać i polepszać jakość naszego (wrażliwego) życia.

Wysoka wrażliwość to nie wyrok, ani pułapka zastawiona na Ciebie przez złośliwy los, ani też przyczyna wszystkich Twoich problemów i złych dni. To fascynująca cecha, którą się charakteryzujesz, na którą masz realny wpływ. Czym okaże się być dla Ciebie: kulą u nogi czy atutem, zależy od tego, jak spojrzysz na siebie i swoją wrażliwość.

1 komentuj

Trackbacks & Pingbacks

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.