Jak przełamać swój lęk, zahamowanie, czy nieśmiałość. Strategia w dwóch krokach

Załóżmy, że masz problem z upomnieniem się o otwarcie dodatkowej kasy w sklepie. Gardło Ci się zawiązuje na supełek i krępujesz się tych wszystkich ludzi w gigantycznej kolejce, którzy zapewne zwróciliby na Ciebie swój wzrok.

Jeśli w tym momencie śmiejesz się, że ktoś może mieć z taką błahostką problem albo przeciwnie – z poczuciem wstydu kiwasz głową, bo dobrze wiesz jak to jest – od razu Ci mówię: ODPUŚĆ SOBIE.

Niezbyt chętnie się do tego przyznajemy, jednak lęk przed sytuacjami społecznymi dotyka prawie każdego z nas. Aż 99{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} ludzi przyznaje, że odczuwa go w różnych sytuacjach, 82{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} przyznaje się do nieśmiałości w pewnych okresach swojego życia, a 40{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} określa siebie jako nieśmiałych.

Także wracając do kolejki – nie ma się z czego śmiać ani czego wstydzić. Wszyscy siedzimy w tym po dziurki w nosie. Jeśli nie krępuje Cię wpatrzona w Ciebie kolejka w spożywczym, to może wypowiadanie swoich opinii w większym gronie (nie daj bóg przed publicznością), rozmowa z szefem na temat awansu, przeprowadzanie rozmów na trudne rodzinne tematy, albo choćby pójście na imprezę, na której znasz tylko jedną osobę.

Tak więc wszyscy znamy ten ból. A pod przykład z kolejką po prostu podstaw sytuację, która Ciebie najbardziej krępuje, hamuje albo onieśmiela.

Ok, to teraz wypadałoby pogłówkować, co z tym powszechnym fantem zrobić i jak sobie pomóc.

Ja proponuję Ci strategię w dwóch krokach.

1. Krok pierwszy – co zrobić, kiedy nie uda Ci się przełamać swojego lęku

A więc wracamy do kolejki. Nadal się spieszmy. I nadal działa tylko jedna kasa na cały sklep. A Ty stoisz i namawiasz siebie: „no idź, zwróć uwagę, kasjerka nie widzi, co się dzieje za tymi wszystkimi stelażami z gumą Orbit, nie wie, że kolejka ciągnie się aż do półek z chrupkami.”

I tłumaczysz sobie, że: „no przecież poprosisz kulturalnie” albo ćwiczysz swoją kwestię jak aktor podczas próby: „przepraszam, czy mógłbym prosić o otwarcie, … albo nie, bardzo poproszę o otwarcie… nie, nie, czy mogłaby pani poprosić kogoś…” itd. Nie orientujesz się kiedy, przychodzi kolej na Ciebie, żebyś wyłożył swoje zakupy na taśmę.

Nie udało się. Porażka. Strach Cię zeżarł i straciłeś swoją szansę.

I teraz uwaga!

To, co zrobisz w tym momencie, ma KLUCZOWE znaczenie. Moja rada brzmi – daj sobie spokój. Co nie oznacza, żebyś odpuścił sobie kolejne próby przełamania swoich blokad, ale żebyś dziś, tu i teraz, odpuścił sobie samokrytykę, że tym razem Ci nie wyszło.

Im mniej siebie teraz skrytykujesz, tym większe szanse, że następnym razem podejmiesz kolejną próbę. I odwrotnie, im mocniej teraz dostaniesz od siebie po głowie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będziesz miał ochotę na następne podejście. Po prostu im bardziej siebie przygnieciesz do ziemi, tym z większym trudem przyjdzie Ci się podnieść.

Czyli świadomie i celowo wejdź ze sobą w dialog. Powiedz sobie, że tym razem się nie udało, ale doceń, że w ogóle miałeś chęci spróbować. Przyznaj, że zrobiłeś tyle ile w tej chwili mogłeś zrobić. Więcej w tym dniu nie dałeś rady.

Nie porównuj się do innych. Nie wypominaj sobie, który to już raz próbowałeś. Nie torturuj się. Nie zamykaj całego siebie w tej jednej sytuacji. Przypomnij sobie, że w całym swoim życiu miałeś gorsze, ale też i o wiele lepsze chwile. I obiecaj sobie, że przy nadarzającej się okazji spróbujesz jeszcze raz.

I tyle. Zamknij ten rozdział. I przejdź do następnego.

2. Krok drugi – co zrobić, kiedy uda Ci się przełamać swój lęk, ale i tak nie jesteś z siebie zadowolony

Znowu stoimy w kolejce. I znowu kasjer nie widzi jak dużo osób czeka do kasy. Czyli masz przed sobą kolejną szansę. „Ok, ostatnio sobie obiecałeś, dawaj, jedziesz, go get ’em tiger!”.

Być może to przez piękną słoneczną pogodę, albo fakt, że ludzie w kolejce wydali Ci się przyjaźnie nastawieni, nie wiesz dokładnie, jak to się stało, ale ruszasz do przodu. Podchodzisz do pani w kasie, wypowiadasz swoją przygotowaną uprzejmą prośbę o otwarcie kasy. Dziękujesz i wracasz na swoje miejsce.

Czujesz, jak serce Ci bije oraz pot spływa po plecach. Słyszałeś też, jak bardzo ścisnęło Ci się gardło, przez co wydałeś niepodobny do siebie głos. Ręce Ci się jeszcze trzęsą, kiedy podchodzisz do świeżo otwartej drugiej kasy. Dopiero w drodze do domu Twoje ciało zaczyna się wyciszać. Za to umysł – wręcz przeciwnie.

Myśli kłębią Ci się w głowie: „jakiś nienormalny jestem, żeby taka głupota doprowadzała mnie do takiego stanu”, „może i zrobiłem co chciałem, ale czułem się przy tym, jakbym zdawał najważniejszy egzamin w życiu”, „chciałbym być odważniejszy i umieć zachować spokój w takich sytuacjach”.

I pomimo że Twoje myśli mogą się wydawać całkiem racjonalne, nie do końca tak jest. Bo zobacz, osiągnąłeś sukces, odhaczyłeś zadanie, które było dla Ciebie trudne, a teraz powolutku zaczynasz je umniejszać i jeśli się nie zatrzymasz, za moment przekształcisz go w porażkę. Umysł jest zdolny do takich trików!

I tu trzeba podjąć drugi krok. A jest nim odseparowanie tego JAK SIĘ CZUJESZ od tego CO DOKONAŁEŚ.

A dokonałeś wiele, przełamałeś swój lęk, odważyłeś się zrobić coś, co Cię przeraża, czułeś stres, a mimo to nie powstrzymałeś się i zrobiłeś to, co obiecałeś sobie zrobić. Zamykając to wszystko w jednym słowie – tak właśnie wygląda ODWAGA – boisz się, ale i tak robisz swoje.

A więc mamy taką sytuację: wykazałeś się odwagą i zaczynasz siebie za to krytykować. Dlaczego?? A no dlatego, że zawierzyłeś swoim lękom a nie faktom. Dlatego drugim KLUCZOWYM krokiem będzie podmianka.

Nie wierz swoim lękom. One zawsze będą wytykać Ci, jak bardzo się boisz, pocisz i trzęsiesz.

I będą wymagać od Ciebie bóg wie czego – czyli tego, żebyś przez wszystkie swoje dokonania przechodził ze stoickim spokojem. Żebyś dokonywał tego, co Cię przeraża bez kszty stresu. Czyli żebyś wszedł na Mount Everest i w ogóle się nie zmęczył. Albo żebyś złapał jadowitego węża do worka i nie miał podniesionego ciśnienia.

W ten sposób wymagasz od siebie czegoś nieludzkiego. Dlatego ponawiam moją radę – daj sobie spokój. Pozwól sobie pobać się czegoś przerażającego i postresować się w stresującej sytuacji.

I nieważne, czy to kolejka w spożywczaku, zaproszenie na randkę dziewczyny, która Ci się podoba, czy pierwszy dzień w nowej pracy. Stres to stres. Organizm musi się swoje wytrząść.

Daj sobie luz, nie krytykuj siebie, bo przez samokrytykę przy następnej okazji nie spróbujesz. A jak nie spróbujesz, to nie przekonasz się, że z każdą kolejną próbą idzie coraz łatwiej, czujesz coraz większy spokój i dajesz sobie coraz lepiej radę.

A chyba w tym wszystkim właśnie o to Ci chodziło.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.