Jak zwiększyć koncentrację, poprawić relacje, zrzucić parę kilo i mieć dobry humor

Zatrzymaj się i powąchaj kwiaty.

Ta banalna z pozoru rada, może odmienić jakość Twojego życia i sprawić, że w wielu jego sferach będzie Ci się wiodło lepiej, zdrowiej i radośniej.

Co więcej, może sprawić, że będziesz łatwiej dogadywał się z innymi ludźmi, szybciej osiągał swoje cele, pozytywniej myślał, a codzienne „szare” drobnostki sprawią Ci o wiele większą frajdę niż dotychczas.

Nie dowierzasz?

Myślisz sobie: „Oho! Mam tyle spraw na głowie i jakieś kwiatki mają mi w tym pomóc? Jasne!…”

OK, w takim razie proszę Cię bardzo. Udowodnię Ci to.

Zatrzymaj się

Zacznę od krótkiego wyjaśnienia, co mam na myśli mówiąc: „zatrzymaj się i powąchaj kwiaty.”

Po pierwsze zatrzymaj się – innymi słowy, na chwilę zarzuć to wszystko, czym jesteś zajęty. Z rana albo w trakcie dnia znajdź chwilę, kiedy wszystko odsuniesz na bok.

Załóżmy, że fizycznie już zatrzymałeś swoje ciało. A więc teraz czas na umysł.

Zamiast grać pierwszą rolę w teatrze, jaki wystawiają Twoje myśli, przejdź się na widownię. Usiądź wygodnie i patrz co się na tej scenie wyprawia.

Dla niewtajemniczonych proponuję zacząć od niewielkich chwil. 5 minut to będzie osiągnięcie warte szczerych gratulacji. A póki co, jeśli uda Ci się uspokoić nawałnicę myśli choćby na 30 sekund, to z pewnością na początek wystarczy.

I powąchaj kwiaty

No dobrze, przygotowałeś już malutką krainę spokojności. Już nic Ci nie przeszkadza, niczym nie jesteś zajęty, Twoje myśli płyną nieco wolniej.

I co teraz?

Teraz czas „powąchać kwiaty”. Ok, jeśli nie masz akurat żadnej róży pod ręką, to nic straconego. Bo chodzi tutaj o to, żeby przez chwilę skupić się na jednym ze swoich zmysłów:

  • Pieczesz ciasto? Poczuj, jak aromat szarlotki i cynamonu rozchodzi się po całym domu.

  • Bierzesz prysznic? Poczuj, jak ciepła woda opatula każdy centymetr Twojego ciała.

  • Słyszysz, jak rudzik śpiewa? Popatrz na tego malca, jak finezyjnie wymyśla swoje trele morele tak malutkim gardełkiem. Wyplata dźwiękami niepowtarzalny gobelin tuż za Twoim oknem.

  • Idziesz do pracy? Zwróć uwagę, jak światło słoneczne i cienie tańczą w duecie między liśćmi drzewa.

  • Albo po prostu – zerwij kwiatek i powąchaj go. Obejrzyj z każdej możliwej strony i zobacz na własne oczy, że w tak małym stworzeniu mieści się geniusz wszechświata.

No dobra, czas na korzyści!

Wiesz już, co mam na myśli, kiedy mówię: „zatrzymaj się i powąchaj kwiaty”. Więc załóżmy, że od tej chwili będziesz starał się choć raz dziennie zatrzymać się. A, co tam! Zaszalejmy i załóżmy, że powąchasz kwiaty nawet kilka razy dziennie!

A co z tego będziesz miał?

Tak jak obiecałam na samym początku – tak i powtarzam teraz – czekają na Ciebie ogromne nagrody. Czas więc żebym udowodniła Ci, że to działa:

  1. Lepsze radzenie sobie z konfliktami – potrafisz zachować spokój w środku burzy

    Czym innym jest reakcja, a czym innym odpowiedź. Reakcja to niekontrolowane wyrzucanie z siebie tego, co akurat ślina na język przyniesie.

    „Ja ci pokażę kto tu rządzi” albo: „i tak moje będzie na wierzchu” – to właśnie reakcja. Reagujesz na drugą osobę tak szybko i odruchowo, jak na lecącą w Twoim kierunku piłkę. Kilka sekund i po sprawie – każdy wykrzyczał swoją rację, odwrócił się na pięcie i poszedł w swoją stronę mając pewność, że to ten drugi się myli.

    Takie wyjście z sytuacji na dłużą metę nie przynosi wielu korzyści. I choć wiadomo, że nie zawsze da się zachować spokój, to jeśli ćwiczysz własną uwagę, w sytuacji krytycznej będziesz potrafił wstrzymać się z pierwszym odruchem rzucania mięchem. Przeskoczysz reakcję i przejdziesz do odpowiedzi na sytuację, z którą właśnie musisz się zmierzyć.

    Ten króciutki moment, kiedy zatrzymasz się na ułamek sekundy, sprawi, że nie wyślesz złośliwego maila, nie powiesz czegoś, czego później będziesz żałował, ale za to wejdziesz w tryb „jak mogę rozwiązać ten problem”.

    Wiem, że konflikt dotyczy dwóch stron, ale nawet jeśli tylko jedna zachowa spokój i wyłączy swojego mściwego autopilota, a włączy uważność, to będzie już 50-procentowa zmiana sytuacji, która wystarczy do otwarcia się na nowe możliwości komunikacji, dogadania się, negocjacji.

    Emocje są zaraźliwe jak grypa – dlatego Twój spokój może udzielić się też drugiej stronie, któż to wie? Może będziesz iskrą spokoju, która zapoczątkuje zmianę na lepsze.

  2. Poprawa koncentracji – umiesz zarządzać swoją uwagą

    Za sprawą komputerów i komputeropodobnych bajerów, koncentracja coraz bardziej przypomina kamienie szlachetne. Nie każdy nimi dysponuje, występują rzadko i żeby je wydobyć, trzeba się nieźle napracować.

    A nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale bez umiejętności koncentracji trudno mówić o szczęściu, zdrowiu czy mądrości. Czemu? Bo bez niej:

    • nie poćwiczysz na siłowni albo na basenie,

    • nie dokończysz książki,

    • nie ugotujesz zdrowego obiadu,

    • czy też nie popracujesz nad własnym przedsięwzięciem.

    Przynajmniej nie dłużej niż kilka, kilkanaście minut. Bo za chwilę Twój mózg przeskoczy na coś nowego, i potem znowu na coś innego, i tak w kółko. Jak małpa na drucie.

    Kiedy ćwiczysz zatrzymanie się i wąchanie kwiatów, ćwiczysz tak naprawdę jedną rzecz – swoją koncentrację. Skupiasz się na tu i teraz, na tym, co czujesz, słyszysz, co masz na języku. Uczysz się, jak zarządzać swoją uwagą. Jak kierować ją na to, co chcesz i utrzymywać ją tam tyle czasu, ile potrzebujesz. To tak, jakbyś odkrywał coraz większe pokłady swoich prywatnych kamieni szlachetnych.

  3. Pozytywne nastawienie – tworzysz je sam

    Umiejętność zatrzymania się na miłym zapachu, widoku, odczuciu, to bardzo niedoceniana sprawa. Mogłoby się wręcz wydawać, że to błahostka – ot jeden kwiatek, ptaszek na drzewie czy kawałek szarlotki.

    Nic bardziej mylnego. Bo jeśli rozłożysz swoje życie na części, i weźmiesz jeden dzień pod mikroskop, to dowiesz się, że cały składa się z drobnych spraw i krótkich chwil. To układanka z malutkich puzzli, które bierzesz do ręki kawałek po kawałku.

    Jeśli trzymając jeden, potrafisz myśleć jedynie o tym następnym, to nie doceniasz tego, co masz. Zatrzymując się na jednym, robiąc dla niego specjalną przestrzeń, przeciwważysz ten obłędny pościg za następnym i następnym, i następnym. Ćwiczysz swój umysł jak zauważać, doceniać i intencjonalnie rozciągać w czasie miłe chwile.

    W ten sposób sam tworzysz pozytywność w swoim życiu, nie czekając, aż spadnie z nieba.

  4. Uważne jedzenie – jesz mniej, a wszystko lepiej smakuje

    Zatrzymujesz się i wąchasz nie tylko kwiaty, ale także szarlotkę, leczo z cukinii, migdałową owsiankę z owocami lasu, albo własne powidła śliwkowe. Delektujesz się kolorami, zapachem i smakiem swoich potraw. Zatrzymujesz się w trakcie gotowania, kosztowania oraz jedzenia. Jednocześnie jesz wolniej, dajesz organizmowi czas na przetrawienie jedzenia, oraz mózgowi na zorientowanie się że już „dziękuję, wystarczy mi”.

    Im uważniej, tym jesz wolniej i mniej. Paradoksalnie, potrawy smakują Ci wtedy o wiele bardziej, intensywniej pachną i piękniej wyglądają, niż kiedy rzucasz się na nie jak wygłodniały wilk.

Dotrzymałam słowa? Myślę że tak. Korzyści jak widzisz są szerokie, cenne i dotyczą wielu sfer życia.

A wszystko dzięki temu, że od czasu do czasu zatrzymasz się i powąchasz kwiaty.

P.S. Dziś postawiłam przed sobą wyzwanie i złożyłam Ci obietnicę. Mam nadzieję że zgodzisz się ze mną, że jej dotrzymałam. Mam zatem propozycję – może Ty obiecasz mi, że dziś zatrzymasz się i powąchasz kwiaty, posłuchasz uważnie muzyki, albo zwrócisz uwagę na piękny widok za oknem?

Na moment zwolnij i delektuj się pozytywną chwilą. A potem daj mi znać, jak było :-)