Emilia Mielko - www.wonderandponder.pl

Kiedy wokół robi się głośniej, ja coraz bardziej cichnę

Zwierzę Ci się z czegoś. Jestem osobą introwertyczną.

Bardzo mnie ciekawi, jakie skojarzenia pojawiły Ci się w tym momencie. W dużej mierze ich treść zależy od Twojej wiedzy na ten temat. I wcale nie twierdzę, że Ci jej brak, ale w ogólnie panującym przekonaniu, introwertyk posiada kilka dość prostych cech, które raczej nie stanowią powodów do dumy. Dlatego dziś stawiam sobie za zadanie wyprostować często naginane fakty, jednocześnie otwierając całą serię wpisów na temat introwersji, która wraz z autoempatią, będą od teraz stanowić główny filar strony Wonder And Ponder.

Dlaczego w ogóle postanowiłam wprowadzić tak rozległy temat jak introwersja? Po pierwsze, jest on dla mnie niesłychanie ważny i bliski. Znam go od podszewki i stąd rozumiem, z czym może zmagać się osoba introwertywna. Z własnego doświadczenia wiem też, że nawet odrobina merytorycznej wiedzy na ten temat, może zmienić codzienne życie w łatwiejsze i bardziej komfortowe – zarówno dla intro jak i ekstrawertyka.

I z taką nadzieją piszę dalej.

A zatem, wracając do dzisiejszego tematu, oto kilka pseudo-faktów, którymi nasze umysły i poglądy miały prawo przesiąknąć:

Introwertyk należy do mniejszości

To nieprawda. Według najnowszych danych statystycznych z USA introwertycy stanowią połowę populacji tego kraju. Jak podejrzewa Susan Cain, ta proporcja w skali światowej musi być co najmniej taka sama, zważywszy na to, że mieszkańców USA zalicza się do najbardziej ekstrawertywnych narodów. Powtórzę dla pewności – jest nas połowa, a niektóre szacunki mówią, że nawet ponad połowa. Oznacza to, że co druga osoba woli zostać w sobotni wieczór w domu z dobrą książką i ciepłą herbatą, niż wychodzić do tłumnych i głośnych miejsc z migoczącymi światłami. (Dlaczego jednak tego nie robi – o tym w następnych tekstach, bo temat mi się za daleko rozjedzie :-) )

Introwertyk jest nieśmiały

To także nieprawda. Niektórzy badacze twierdzą wręcz: introwertyk to przeciwieństwo nieśmiałości! Różnica polega na tym, że osoba nieśmiała tak naprawdę pragnie tłumnych eskapad i nowych znajomości, tylko z różnych powodów nie przychodzi jej to łatwo. Introwertyk natomiast czuje, że takie otoczenie nie jest dla niego atrakcyjne, dlatego wybiera inny, po prostu mniej ekstrawertyczny, sposób obcowania ze światem.

Introwertyk to odludek

Zawsze jest sam, nie ma przyjaciół, nie integruje się z ludźmi – przyznaj się, że pomyślałeś choć raz w ten sposób. Prawda jest natomiast zupełnie inna. Introwertyk, choć nie zawsze odnajdzie się na tłumnym cocktail-party albo zabawie sylwestrowej, także potrafi nawiązywać bardzo głębokie i długotrwałe relacje z ludźmi, stawiając przede wszystkim na jakość. Nie przepada za small talk’iem – choć nie skreśla go całkowicie, bo też od czasu do czasu potrzebuje podładować swoje „społeczne bateryjki“. Uwielbia za to merytoryczne rozmowy na znaczące, poruszające i inspirujące tematy – ale nawet w takim przypadku woli czasami pozostać jedynie w roli słuchacza.

Introwersja to deficyt ekstrawersji

Nieprawda. Równie dobrze można powiedzieć, że głośna impreza to deficyt książki i herbaty z cytryną. Pierwsze nie jest deficytem drugiego, ani na odwrót. Introwersja i ekstrawersja to po prostu dwa odmienne stany umysłu, inne przepisy na życie i postrzeganie świata. Im rzadziej będziemy porównywać je na zasadach plusów i minusów, tym lepiej dla obu stron.

Introwertyk zamyka się w sobie

Oczywiście, że nie. Introwertyk po prostu żyje „od wewnątrz do zewnątrz“, ale nie utknął w środku samego siebie. Wprost przeciwnie, bardzo często introwertyczne bogate życie wewnętrzne znajduje ujście w postaci wielkiej kreatywności, lub lojalnych i trwałych więzi z innymi ludźmi.

Introwertyk to niesłychanie spokojny człowiek

Ekstrawertyka kojarzymy z wszędobylskim hałasem, a introwertyka z cykaniem świerszcza. Z perspektywy pracy mózgu jest dokładnie odwrotnie: introwertyk z dużą łatwością potrafi wychwycić z otoczenia najmniejsze bodźce. Tam, gdzie ekstrawertyk będzie krzyczał: „jeszcze!“, introwertyk już dawno się wycofa. Dlatego, żeby zachować wewnętrzną równowagę i żeby jego życie wewnętrzne nie było jednym wielkim hałasem, organizuje on swoje otoczenie tak, by było spokojne i stonowane.

Reasumując, jeśli uważasz, że w Twoim przypadku cechy introwertyczne zauważalnie dają o sobie znać, pamiętaj – nie jesteś sam i zaliczasz się najprawdopodobniej do połowy ludzkości. To, że nie przepadasz za tłumami, nie oznacza, że nie umiesz nawiązywać więzi z innymi ludźmi, po prostu wolisz nawiązywać indywidualne kontakty po kolei. Jeśli natomiast nie wiesz, jak włączyć się w small talk, poczekaj cierpliwie, kiedy temat rozmów nieco się pogłębi, wtedy na pewno będziesz miał coś ciekawego do powiedzenia. A kiedy czujesz, że musisz wycofać się w swój ulubiony zaciszny kątek, żeby się skupić lub odpocząć – to znaczy, że nauczyłeś się regulować swoje otoczenie tak, by funkcjonować w nim na optymalnym poziomie. Tym lepiej dla Ciebie, to cenna umiejętność.

Myślę, że na początek zatrzymam się na tych dość podstawowych faktach. Niebawem zabiorę się za zgłębianie tematu, jak na porządnego introwertyka przystało :-)

Wsparcie:

  • Susan Cain – Quiet: The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking

  • Laurie A. Heldoe – Introvert Power: Why Your Inner Life Is Your Hidden Strength

7 komentarzy:
  1. mjkl
    mjkl says:

    Ci badacze, którzy twierdzą, że introwertyzm to przeciwieństwo nieśmiałości to chyba amerykańscy. ;) A tak zupełnie poważnie, to pewnie jak ze wszystkim, tak i tu jest więcej szarości niż czystej bieli lub czerni. Ja bym introwertyków podzielił na dwie grupy. Jedna to ci, którzy są nieśmiali (czyli odczuwają lęk), ale pogodzili się ze swoją nieśmiałością i znaleźli sposób na satysfakcjonujące życie we własnym towarzystwie, ze swoimi pasjami itd. A druga to ci, którzy potrafią nawiązywać relacje i nie mają z tym problemu (nieśmiałość ograniczyłem do relacji ale wiem, że to szerszy temat, więc powiedzmy że chodzi mi o brak poczucia lęku przed poruszaniem się w świecie), ale najlepiej w sobotę czują się z książką i kubkiem gorącej czekolady. Ja bazując na swoich doświadczeniach nie ograniczałbym niesmiałości do chęci bycia otwartym na świat, poznawania go, poznawania nowych ludzi. Oczywiście tak też może być, jednak czasami najzwyczajniej w świecie trzeba otworzyć się na coś, co jest niezwykle trudne a niekoniecznie dążymy do tego na codzień. Za przykład podam załatwianie spraw przez telefon (lepiej zrobić to przez internet), zrobienie zakupów w zwykłym sklepie (lepiej pójśc do supermarketu albo zamówić do domu), czy podróż służbową na którą trzeba wyruszyć bo w przeciwnym razie ktoś tu zostanie bez pracy (lepiej nie mieć takiej pracy, ale to też jest jakiś sposób na walkę z nieśmiałością :) ). Nie wszyscy nieśmiali pragną balować i porywać tłumy. :) Są tacy, którzy dobrze odnajdują się w swoim towarzystwie i są nieśmiali. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu podważyłem terorię tych naukowców. :)

    Odpowiedz
    • Emilia Mielko
      Emilia Mielko says:

      Dzięki za komentarz :-)

      Tak, ile ludzi tyle odcieni szarości. Rzadko kiedy ktoś jest nawet w 99{f7d8dfceeecfd292d6520ce50c4eb1b8b0890a6a7db650ffe9c1554c5319c0b0} „czystym introwertykiem“ albo ekstrawertykiem. Dlatego warto do każdego podchodzić indywidualnie. Do siebie tak samo.

      Oczywiście, że introwertyk może być jednocześnie nieśmiały, jednak uważam, że dla wielu osób te pojęcia są synonimami, dlatego poruszyłam ten stereotyp w tekście.

      Warto wejrzeć w siebie i doszperać się szczerych uczuć i motywów działania. Czy to, że pójdę na imprezę lub też zostanę w domu z książką, to jest faktycznie mój wolny wybór,z którym czuję się dobrze we własnej skórze? Czy za każdym razem jak odmawiam zaproszenia, to czy jest to mój świadomy i wolny wybór? Kto podejmuje tą decyzję, ja czy może jednak coś innego?

      Odpowiedz
      • mjkl
        mjkl says:

        Czasami lepiej nie zadawać tego pytania, bo odpowiedź może być zbyt bolesna i frustrogenna, lecz po prostu zaakceptować sprawy takie, jakimi są.

        Odpowiedz
        • Emilia Mielko
          Emilia Mielko says:

          Dobrze by było nie mylić akceptacji rzeczywistości z poddaniem się i myśleniem: „jakoś to będzie”. To nie jest akceptacja, to rezygnacja. Dlatego uważam, że warto się rozwijać, bo jedynie poprzez samoedukację można w sobie wyrobić tak cenne umiejętności jak m.in. akceptacja rzeczywistości.

          Zmiany i tak następują, czy tego chcemy czy nie, zmieniamy się z roku na rok, z miesiąca na miesiąc. Nic w przyrodzie nie stoi w miejscu. Osoba, która się zastanawia, rozmyśla, główkuje, analizuje, czyta, rozmawia, dzieli się, pisze – rozwija się. A przez to, że się rozwija, to bierze stery zmian w swoje ręce. Z obserwacji i doświadczenia mogę tylko stwierdzić, że im bardziej się rozwija, tym większą emanuje akceptacją, a nie frustracją.

          Oczywiście wiem i rozumiem to, że szczera akceptacja rzeczywistości nie przychodzi ot tak. Wielką sztuką jest akceptować siebie takim, jakim się jest, albo innych ludzi w swoim życiu, bez chęci, żeby ich zmienić, albo złości, że nie są tacy jak „powinni”.

          Oczywiście momenty frustrogenne, jak to określiłeś, są i zawsze będą, tak samo jak turbulencje w lotnictwie – jednak to nie powód żeby w ogóle nie latać.

          Frustracja wypływa z braku cierpliwości, że mój cel nie jest wystarczająco wielki, albo że nie przychodzi do mnie tak szybko, jakbym sobie tego życzyła. Nie oznacza ona, że nie idę w dobrym kierunku, ale że nic dobrego nie dzieje się w moim życiu. Frustracja jest emocjonalną informacją zwrotną, że brak mi cierpliwości (która z kolei jest procesem umysłowym, a nie emocjonalnym – w przeciwieństwie do frustracji). A to daje każdemu szansę na wypracowanie w sobie cierpliwości, właśnie poprzez główkowanie, rozmyślanie, czytanie, i rozwijanie się.

          A zatem reasumując :-) Tak, uważam że zawsze warto się rozwijać i zadawać sobie najróżniejsze pytania, te łatwe ale i te trudniejsze też.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.