O porównywaniu się do innych – jak zachować równowagę mimo wszystko

Wiem, że wiesz, ale i tak to powiem: porównywanie siebie do innych nie pomaga. Wiem też, że dobrze o tym wiesz, a pomimo to i tak się porównujesz. Skąd to wiem? Bo tak jak Ty, też jestem człowiekiem, też to wszystko wiem, i też nadal się porównuję.

Podczas gdy porównywanie się to mój pierwszy, czasami zupełnie niepoddający się kontroli odruch, to na szczęście bardzo szybko przychodzi też i drugi. Bardziej świadomy i kontrolowany (czytaj: wysiłkowy!). A wygląda on tak, że przypominam sobie o tych kilku punktach.

Jeżeli dobrze wiesz, jak to jest wylać na siebie kubeł zimnych porównań, a potem czuć się jak nieszczęśliwa mokra kura – czytaj i korzystaj, myślę że znajdziesz dla siebie coś pomocnego.

1. Kiedy porównujesz się do innej osoby, popełniasz błąd myślowy

Porównania zakładają jakąś równość, jakąś sprawiedliwość. Mogę porównać smak papierówki do antonówki, ale nie porównam go do smaku kleju na spodzie znaczka pocztowego. Bo musi mi się w głowie mniej więcej zgadzać, że porównuję coś sobie równego.

Zresztą popatrz na sam wyraz poRÓWNYwać. Żeby zachować przynajmniej pozory logicznego myślenia, muszę mieć przekonanie, że to, co ze sobą zestawiam, jest mniej więcej sobie równe, że to moje porównanie w ogóle ma sens. I to działa na przykład przy smaku dwóch jabłek, jednak przestaje działać w zestawieniu: jabłko – znaczek pocztowy.

Kiedy porównujemy siebie do innych ludzi, nasze głowy zapewniają nas o zachowaniu tych zasad: toć porównuję człowieka do człowieka, a nie do mrówki, więc wszystko się zgadza, tak? No właśnie o to chodzi, że nie.

Sprawiedliwość, która pozwalałaby na porównywanie się z innymi, nie istnieje. I to głównie przez nasze emocje. Tak, możemy oczywiście przechodzić przez podobne, lub nawet identyczne doświadczenia, a i tak zinterpretować je i przeżyć emocjonalnie ZUPEŁNIE inaczej niż reszta ludzi na świecie.

Szczur domowy (Rattus Pospolitus ;-) ) to dla mnie czworonożny przyjaciel i źródło radości, ale być może dla Ciebie to ohydztwo, na którego widok wskakujesz na stół. Niby zetknęliśmy się z tym samym futrzastym bodźcem, a jednak nasze reakcje behawioralne, poznawcze i emocjonalne nieporównywalnie się od siebie różnią.

Wyobraź sobie teraz, jak różne i niemożliwe do porównania przeżycia gromadzimy w swoich sercach i umysłach, gdy doświadczamy różnych bodźców.

To, przez co przeszedłeś w dzieciństwie, jak wyglądała Twoja edukacja w podstawówce, oraz pierwsza jazda na rowerku – jest unikatowe, niepowtarzalne i absolutnie tylko Twoje. Nikt nie doświadczył tego samego co Ty, nawet mniej więcej tego samego. Dlatego rozwój jest OSOBISTY, a terapia INDYWIDUALNA. Dlatego za każdym razem, kiedy porównujesz się do innych, popełniasz błąd myślowy: porównujesz jabłko do znaczka.

Jeżeli chcesz ze sobą cokolwiek zestawiać, to zestawiaj emocje. Ale nie po to, żeby porównać: „mój ból jest bardziej bolesny niż Twój” (nikt tego nie może powiedzieć, bo nikt nie przeżył i nie przeżyje Twojego bólu) tylko po to, żeby nawiązać nić porozumienia, zrozumienia, empatii, połączenia, przynależenia. Ale to już temat na inny tekst.

2. Porównania czasami nie wyglądają jak porównania, więc nie daj się nabrać

Porównania są trochę jak surowe ciasto – finalnie wychodzą z niego różne rzeczy, słone paluszki, faworki, szarlotka albo muffinki z jagodami. Tak samo porównania mogą wyglądać różnie, choć środek pozostaje ten sam. Oto kilka przykładów:

  • Osądzanie siebie i innych

    Jakby nie patrzeć, najczęściej, kiedy oceniamy kogoś lub siebie, porównujemy nasz obiekt do jakiegoś punktu odniesienia:

    • „Kto tak robi?”
    • „Inni mają gorzej.”
    • „Ja zrobiłem, to i on może.”
    • „On zrobił, to i ja mogę.”
    • „Spójrz na swoją siostrę!”
    • „Czemu ty nie możesz żyć jak normalny człowiek?"

    Osądzanie może być i często staje się po prostu kolejną formą porównywania się do innych lub innych do siebie, czy też do „mitycznego normalnego człowieka” (ktokolwiek to jest, ja takiego jeszcze nie poznałam :-) ).

    Dlatego pomożesz sobie i popchniesz swój rozwój do przodu, jeśli zaczniesz trenować nieosądzanie. Przynajmniej nie tak ostre. Przecież nie musisz zamykać siebie i innych w szufladkach, ani naklejać im etykietek na czoło.

    Wcale nie musisz mieć gotowej opinii na temat wszystkich i wszystkiego. Więc jeśli masz dość porównywania się z innymi – ćwicz nieosądzanie, obserwację, nieposiadanie opinii, oraz zrozumienie.

  • Zazdrość

    Nie ma miłości bez zazdrości? – tego nie wiem. Ale wiem, że nie ma zazdrości bez porównywania się do innych.

    Oczywiście, to żadna zbrodnia pozazdrościć czegoś komuś – wręcz przeciwnie, można ją zaprząc do przydatnych celów. Otóż zamiast zgrzytać zębami, spróbuj wykorzystać zazdrość jako cenną informację do wyklarowania swoich celów, wartości, czy potrzeb.

    Zazdrościsz komuś samochodu? Poszperaj w swojej głowie:

    • Dlaczego samochód stanowi dla Ciebie wartość?
    • Jaką funkcję spełniałby w Twoim codziennym życiu?
    • Co by Ci dał?
    • Czy i jak mógłbyś zrealizować te potrzeby / cele, używając do tego samochodu, a może niekoniecznie?
  • Obsesyjne przesiadywanie na mediach społecznościowych

    Tu mamy jajko i kurę w jednym. Zamieniliśmy media społecznościowe w narzędzie do porównywania się do innych, lub też media te od razu zostały stworzone właśnie w tym celu.

    Tak czy siak, podejrzewam, że dobrze znasz taką sekwencję wydarzeń: oglądam, przeglądam, zaglądam, a potem krytykuję siebie, oceniam bardzo ostro wszelakie moje decyzje życiowe i wpadam w dołek psychiczny.

    No właśnie, bo bardzo często i nie zawsze świadomie, poprzez ślęczenie z komórką w ręku serwujemy sobie tak naprawdę ostrą sesję porównawczą. Najczęściej czyichś perfekcji do swojego braku perfekcji.

    Czy zatem zrobić cięcie nożem, całkowity detoks i wyrzucić komórkę do kosza? Niekoniecznie. Przynajmniej ja raczej nie przepadam za skrajnymi wariantami, ale faktycznie warto uczyć się używania takich potencjalnie pomocnych i niebezpiecznych narzędzi, jak imadło czy internet, świadomie i intencjonalnie. To zmieni wszystko. Tutaj masz 3 podpowiedzi, jak mądrze korzystać z internetu i dlaczego całkowity detoks wcale nie jest Ci potrzebny

  • Pęd ku perfekcji

    Perfekcjonista to osoba, która jednym okiem kontroluje jakość efektów końcowych swojej pracy, a drugim obserwuje zewnętrzne standardy i porównuje się do nich.

    To przez pęd ku perfekcji popadamy w ruminację, przepracowanie, przemęczenie, zniechęcenie, samokrytykę, prokrastynację, oraz ciągłe porównywanie się do innych. Perfekcja skupia się na efektach i przeocza proces, wysiłek, starania BEZ względu na wynik końcowy.

    Jeżeli chcesz zgłębić ten powszechny dziś problem, jakim jest perfekcja, proszę Cię bardzo, zerknij do tekstu Cała prawda o perfekcjoniźmie, i jak sobie z nim radzić

  • Powinności

    Powinności to sztywne zasady, które mają podtrzymywać chwiejną pewność siebie i dawać jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa.

    Najczęściej płyną z zewnątrz do wewnątrz, a nie odwrotnie. Rozglądamy się dookoła, patrzymy jak żyją, ubierają się, odpoczywają, pracują inni ludzie, i mamy gotowce do zastosowania od zaraz.

    Robimy tak jak inni, nie robimy tego, co nikt nie robi. I nie! Nie wystarczy pod „powinnam już awansować” podstawić „chcę już awansować” – jak to niektórzy doradzają. Zamianka „powinnam” na „chcę” może wcale nie przedstawiać tego, co faktycznie chcesz. Może najbliższe prawdy byłoby: „chcę odejść z tej firmy”.

W skrócie mówiąc:

  • Nasze ludzkie doświadczenia są nieporównywalne.
  • Porównania są szczwane i trzeba się mieć na baczności.

Jeżeli ten tekst przyniósł Ci pomocny kawałek wiedzy – zostaw komentarz, i daj mi znać, jak na Ciebie działa porównywanie się do innych – co Ci w tym przeszkadza, a co pomaga?

A jeżeli chcesz dowiedzieć się, czemu porównania to mało pomocny nawyk, zerknij tu.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.