Jak podejść swojego wewnętrznego krytyka – w 3 krokach

Kiedy chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko, cokolwiek zdecydujesz, i tak będzie źle. Bo te dwie opcje nawzajem się wykluczają. Podobnie jak wymogi współczesnego życia.

Żyjesz i oddychasz każdego dnia, i nawet nie zauważasz, jak bardzo one (te wymogi) sobie przeczą. A na tym Twój wewnętrzny krytyk żeruje jak stonka na liściach ziemniaka.

Ale od początku…

Czego się od Ciebie współcześnie wymaga? – wszystkiego, najlepiej jednocześnie

Mogłoby się wydawać, że naczelnym wymogiem współczesnego życia jest perfekcja. Perfekcyjny zgryz, kariera, dom, cera i perfekcyjna fotka z ostatnich wakacji na Krecie.

I choć perfekcja owinęła nas wokół małego paluszka, to nadal jest zaledwie połową historii. Bo kiedy z jednej strony słyszysz komunikat: „masz być perfekcyjna…”, to z drugiej leci: “…ale nie bądź taka sztywna, wyluzuj.”

Jest tego więcej. Na przykład:

  • Masz mieć piękny makijaż, który wygląda, jakbyś się nie malowała wcale.
  • Masz być zabiegana, ale znaleźć czas na wszystko.
  • Masz być zorganizowana co do minuty, ale i spontaniczna.
  • Masz być szczodra, ale rozsądnie zarządzać budżetem i oszczędzać.
  • Masz zaimponować innym, ale nie robić nic na pokaz.
  • Masz napierać mocno na swój sukces, ale najlepiej jakby ten przyszedł Ci lekko.
  • Masz intensywnie pracować, ale i świetnie się bawić.
  • Masz jeść zdrowo, ćwiczyć i dbać o siebie, ale jednocześnie upijać się co piątek i chodzić spać grubo po północy.
  • Masz świetnie wyglądać, ale nie przywiązywać uwagi do powierzchowności.
  • Masz być mądra, ale nie siedzieć z nosem w książkach.
  • Masz kochać przyrodę, ale mieszkać w dużym mieście.
  • Masz ograniczać śmieci, ale kupować, kupować, kupować.
  • Masz podążać za swoją pasją, ale trzymać się twardych realiów.
  • Masz mieć wszystko pod kontrolą, ale być odprężona i spokojna.
  • Masz się wszystkiego nauczyć, ale nie popełniać żadnych błędów.
  • Masz być oryginalna, ale wpasowana w ogólnie przyjęte normy.

A najlepiej jednocześnie.

Bieda tej całej sytuacji polega na tym, że cokolwiek byś nie zrobiła, Twój wewnętrzny krytyk już zaciera łapki i szykuje się do boju. Bo którejkolwiek ze stron nie wybierzesz – i tak Ci się oberwie.

Kiedy pracujesz – krytykuje Cię za to że nie odpoczywasz.
Kiedy wypoczywasz na leżaku – krytykuje Cię za to, że nie pracujesz.
Kiedy oszczędzasz – nazywa Cię skąpiradłem.
Kiedy stajesz się szczodra – zarzuca Ci rozrzutność.

I weź tu człowieku bądź mądry…

No właśnie! Czas najwyższy zmądrzeć i coś z tym wariactwem zrobić.

Im więcej się krytykujesz, tym mniej w siebie wierzysz

Jeśli nabrałaś sobie tego wszystkiego do głowy, możliwe, że całe dni schodzą Ci na bieganinie pomiędzy jednym a drugim biegunem: zapracowana – zrelaksowana, wystrojona – naturalna, i tak dalej. A Twój krytyczny głos wewnętrzny jeszcze popędza Cię jak owczarek podhalański owce na wybiegu. Krytykując Cię gdziekolwiek aktualnie się znajdujesz.

To nie jest pomocne.

Przymknijmy na moment oko na to, że tak się po prostu nie da (bo nie ma takiej możliwości, żebyś była w dwóch miejscach jednocześnie). W tej całej bieganinie tkwi o wiele większy problem niż zadyszka na zakrętach.

Największy problem w tych niemożliwych do spełnienia wymaganiach polega na tym, że cokolwiek byś nie zrobiła, to i tak oberwie Ci się za to po głowie. A za każdym razem, kiedy siebie krytykujesz, poziom Twojej wiary we własne możliwości spada.

To obniża Twoje poczucie własnej wartości. Czujesz się coraz gorzej we własnej skórze – a to zbyt wysoka cena. Za cokolwiek.

Jak lepiej radzić sobie z (wyśrubowanymi) wymogami codziennego życia

„Takie czasy, świata nie zmienisz” – pomyślisz. Jednak ja radzę Ci, nie zaczynać od całego świata, tylko od siebie.

Realia są takie: każdy ma swojego wewnętrznego krytyka. I każdy krytyk jest jak nietoperz, nie widzi, a się czepia. Nie widzi i nie chce widzieć całości: Twoich wad ale i zalet, porażek i sukcesów, smutków i radości. Ale czepiać się będzie.

I oto jego słaby punkt – przewidywalność. Pojawi się, kiedy zaczniesz się uczyć języka obcego, wygłosisz mało popularną opinię, zmienisz pracę, albo spektakularnie wylejesz na siebie kubek kawy. Wtedy to pewne – zjawi się i włączy swoją starą płytę.

A więc spotkacie się na pewno i to niebawem. W tym celu przygotuj sobie kilka strategii, którymi będziesz mogła sypnąć jak z rękawa.

1. Miej go na oku

Wbrew pozorom krytyka łatwo przewidzieć. Wystarczy przyczaić się i poobserwować go, a szybko zauważysz, że działa dosyć schematycznie. Na przykład raczy Cię komentarzami za każdym razem, kiedy patrzysz w lustro z rana, albo kiedy zakładasz nogi na stół i odpoczywasz.

Jednak gdy rozpracujesz jego plan działania, już Ciebie nie zaskoczy. Będziesz przygotowana i gotowa. A jego krytyka przez to mniej szokująca.

2. Zacznij polemizować

Kiedy Twój wewnętrzny krytyk staje się coraz bardziej przewidywalny, to świetny moment, żeby przejść do działania. Zacznij podważać jego tezy. Weryfikować je, kwestionować i podchodzić do nich z coraz większą rezerwą.

  • Czy na pewno wyglądam jak potwór Frankensteina?”
  • Jakie mam dowody na to, że nic mi w życiu nie wychodzi?”
  • Jakie są realne szanse na to, że będę skończona, jeśli nie dostanę pracy w tej firmie?”
  • Czy kiedykolwiek ktoś mnie wyśmiał, kiedy pokazywałam mu swoje wiersze/malowidła/zdjęcia?”

3. Bierz się za swoje własne przeróbki

Wewnętrzny krytyk przypomina nieco tego niedźwiedzia, co to robi Ci przysługę. Za tymi mocno nieprzyjemnymi uwagami, gdzieś tam głęboko, może kryć się dobra intencja. Na przykład, chce Cię zmotywować, żebyś o siebie zadbała. Albo ochronić Cię przed niebezpieczeństwem, w które możesz się wpakować. Nawet jeśli chce dobrze, to średnio mu to wychodzi, tak jak i niedźwiedziowi.

Jednak Ty możesz wprowadzić swoje poprawki i przerobić jego krytykę na bardziej pozytywne przekazy. Na przykład:

  • „Błąd, jaki popełniłam, nie był niczym przyjemnym, ale wiele się na nim nauczyłam, poza tym każdy popełnia błędy.”
  • „Nie wszystko mi wychodzi w nowej pracy, ale z każdym dniem staram się zrobić choćby mały krok na przód.”
  • „Nie jestem leniem i obibokiem tylko dlatego, że odpoczywam po pracy. Muszę zrobić sobie godzinkę przerwy, żeby zregenerować swoje siły.”
  • „Owszem, straszliwie poplamiłam kawą moją ulubioną koszulę. Trudno. Pralki są po to, żeby prać. Nie pierwsza to plama i nie ostatnia.”

W świecie, w którym wymaga się od Ciebie, żebyś była niska i wysoka jednocześnie, Twój wewnętrzny krytyk ma ręce pełne roboty. Podgryza Cię na każdym kroku, sprawiając, że czujesz się coraz gorzej sama ze sobą.

Nie pozwól mu na to. Poświęć sobie więcej uwagi. A w szczególności na to, co do siebie mówisz w każdej minucie każdego dnia. Bo od tego monologu (a nie od zewnętrznych sytuacji) zależy najwięcej.

A Ty za co siebie krytykujesz? I jak sobie z tym radzisz? (Nie oszukujmy się, każdy słyszy ten krytyczny głos w głowie, częściej lub rzadziej.)