Zachód słońca

Stare, dobre czasy – czyli kiedy?

Wtedy to się dopiero żyło, nie to co dziś – brzmi pięknie, tylko powstaje pytanie: kiedy tak było? Są pokolenia Polaków, dla których to okres przez rokiem ’89. System polityczny może i nie był fantastyczny, ale życie było o wiele lepsze niż dziś. Inni twierdzą, że to czasy sprzed wojny, kiedy Polska była dobrze wykształcona i kulturalna. I tak można przewijać kolejne epoki i stwierdzać, że wtedy to na pewno było lepiej niż obecnie.

Nie tylko Polska, ale cały świat zmienia się bardzo szybko, lokalnie i globalnie. Dziś wyłowię dwa potężne przełomy historyczne, które na pewno przekształciły świat w inne miejsce do życia. Któż wie, być może przed tymi zmianami faktycznie było lepiej…

1. Rozdzielenie umysłu od ciała

W lasach Amazonki, ale też i w innych, dla nas odległych, rejonach ziemi, żyją – jak to świat zachodni zwykł nazywać – plemiona prymitywne. Nie żyją tak szybkim tempem jak my i nie są otoczeni cudami techniki, ale jest jeden ważny szczegół, którym odróżniają się od nas najbardziej. A mianowicie: są ludźmi, u których umysł i ciało wciąż stanowią jedność. Niby każdy z nas je posiada, jednak u nich te dwa elementy, działając na zasadzie sprzężenia zwrotnego, stale ze sobą rozmawiają i wpływają na siebie. U nich powiedzenie: „Jesteś tym, co myślisz”, wydaje się być naturalnym stanem rzeczy. U nas, czymś zupełnie nieznanym. Dawno temu, nasi przodkowie też tacy byli… do czasu.

W okolicach XVII wieku René Descartes, znany u nas jako Kartezjusz, orzekł, że umysł i ciało istnieją w dwóch odrębnych realiach i nie mają ze sobą nic wspólnego. Od tamtego momentu, śnieżna kula dualizmu toczy się do dziś. W czym się przejawia? Oto kilka współczesnych przykładów:

  • Szkoła kształci tylko umysły

    Który przedmiot szkolny jest ważniejszy: język polski czy w-f? Matematyka czy taniec? Język obcy czy plastyka? Nikt nie traktuje na serio przedmiotów związanych z ćwiczeniem czegokolwiek poza intelektem. Ani nauczyciele, ani rodzice, a tym samym i uczniowie. Szkoła ma być instytucją koncentrującą się na wszystkim powyżej Twojej szyi. Cała reszta to zaledwie dodatki, które mają działać jak przerwa na odpoczynek albo do wygłupiania się. No i oczywiście bez prac domowych – kto ma teraz czas na malowanie kwiatków w domu. Od wczesnych lat dostajemy istotną informację – jeśli chcesz coś osiągnąć, ciało traktuj jako środek transportu dla głowy.

  • Niezrozumiały język ciała

    Ktoś kiedyś powiedział, że ciało do nas szepcze, a jeśli tego nie usłyszymy, zaczyna krzyczeć. Wierzę że to prawda. Ciało cały czas wysyła sygnały o tym, jak się czuje. Ale nie jesteśmy przyzwyczajeni ani nauczeni, żeby zwracać na to uwagę. Nie wiemy jak interpretować takie informacje i jak je zrozumieć. Gdybyśmy wiedzieli, reagowalibyśmy o wiele wcześniej, prewencyjnie, zanim zacznie krzyczeć z bólu. Nie zwracamy uwagi na to, jak obciążone jest ciało, ponieważ nie słuchamy, lub nie rozumiemy jego podszeptów.

  • Tak ciężko naprawdę wypocząć

    Przyjemność można podzielić na dwie podstawowe kategorie: przyjemność prawdziwą i fałszywą. Jak najprościej je rozpoznać? Prawdziwa dodaje energii, odświeża i ożywia ciało i umysł. Fałszywa działa dokładnie odwrotnie. Po co sięga spora część „zachodniego” społeczeństwa? – po tą fałszywą, czyli po szybkie zapomnienie i odrętwienie. Dlaczego tak jest? Może nie potrafimy inaczej, a może nie wiemy, że istnieje alternatywa, a może dlatego, że prawdziwa przyjemność wypływa z ciała. Żeby naprawdę odpocząć i jednocześnie dodać sobie energii, trzeba odprężyć mięśnie, skoncentrować się na oddechu, biciu serca, na zmysłach: zapachu, smaku, wzroku. Jeśli od dzieciństwa oddzielałeś ciało od umysłu, trudno Ci będzie odczuć prawdziwy relaks.

  • Koszty rozwodu ciała z umysłem

    Ciało i umysł już dawno się rozdzieliły. Jak przy większości rozwodów, nie obeszło się bez strat i cierpienia. Stres i choroby idące w ślad za nim, brak energetycznego odpoczynku, odcisnęło swoje kulturowe piętno. Uzależnienia, zaburzenia jedzenia, wyśrubowane ideały piękna, potężny przemysł kosmetyczny – to wszystko pokazuje ogromne zainteresowanie ciałem. Niestety nie zawsze w zdrowy i konstruktywny sposób.

2. Rozdzielenie człowieka od Ziemi

Niektóre plemiona Ameryki Północnej nie mogły zrozumieć, czym jest płot. Widząc, jak kolonizatorzy ogradzają swój kawałek ziemi, twierdzili, że równie dobrze można ogrodzić kawałek powietrza i powiedzieć, że jest moje. Nie widzieli w tym sensu. Ziemia należała w równym stopniu do wszystkich jej mieszkańców, którzy czerpali z niej korzyści, używali jej do swoich potrzeb, po czym szli dalej, by dać jej odpocząć. Tak traktowanej ziemi nie dewastuje się, zwierząt nie zabija dla przyjemności, roślin nie truje, by owocowały 500% normy, nie zanieczyszcza się powietrza, którym wszyscy oddychają. Ale odkąd człowiek uznał, że nie należy do świata przyrody, zaczął siebie traktować jako coś lepszego. Od tej pory to jemu należy się absolutne prawo do wszystkich żywy istot i dóbr całego świata.

  • Nie ma mądrości wyższej ponad człowieka

    Żadna inna istota na Ziemi nie ma rozwiniętego intelektu, tak jak człowiek. Oto naczelny argument zwolenników odseparowywania się od przyrody. Na tej podstawie to im należą się wszelkie przywileje na jakie tylko może ten intelekt wpaść. A skoro rozdzielił umysł od ciała, to w niepamięć puścił także fakt, że jeśli chodzi o serce, czy każdy inny organ ciała, jesteśmy tak samo rozwinięci jak inne ssaki. Przecież tak samo czujesz ból, jak Twój pies. Tak samo jak z Twojej rany, tak i z kociej poleci czerwona krew. Tak samo jak Ty odczuwasz głód i zimno, odczuje to małpa, słoń czy tygrys. Tak samo jak my, zwierzęta też tworzą swoje społeczności i organizują sobie życie wokół nich. Ale to stało się nieważne.

  • To moje i robię z tym co chcę

    Skoro przyroda straciła na swoim znaczeniu, można ją zignorować. Zwierzęta można mordować i zrobić z tego sport, choć tylko jedna drużyna wie, że jest w grze. Można wycinać lasy, eksploatować surowce naturalne, można truć wodę, powietrze, ziemię. To wszystko nie jest naganne, jeśli uważasz, że Ziemia należy do człowieka, który może zrobić z nią co mu się żywnie podoba. I to właśnie robi.

  • Wszystko co nie-człowiecze idzie do kosza

    Inteligencja człowieka współczesnego przewyższa wszystkie inne. Dlatego można całkowicie zignorować mądrość przyrody. Ale las pozostawiony sam sobie, bez ludzkiej interwencji, będzie zawsze zmierzał ku równowadze, regulując złożone wewnętrzne procesy życia i śmierci. W przyrodzie nic nie ginie i nic nie idzie na marne. Przyroda umie się regenerować i odradzać nawet po wielkiej traumie. Dla człowieka ta wiedza wydaje się być zbędna, bo daje sobie prawo puścić ją na zmarnowanie.

Stare dobre czasy – czyli kiedy?

Dzisiejszy tekst wieje negatywnym myśleniem, bo zwraca uwagę na dość niekorzystne zmiany, które kiedyś nastąpiły. Dlatego na koniec wypada dać mocno optymistyczny akcent. Dwie zmiany, które rozdzieliły to, co niepodzielne, są już historią. Co się stało, to się nie odstanie. Ale najważniejsze jest, co dzieje się dziś. A cóż to takiego?

Medytacja, joga, akupunktura, ajurweda, wegetarianizm, weganizm, slow-food, naturalne kosmetyki, rozwój osobisty, techniki relaksacyjne, psychologia pozytywna, altruizm, lokalne przedsięwzięcia, organizacje ochrony przyrody, akcje sadzenia drzew, policja dla zwierząt, adopcje zwierząt bezdomnych, oczyszczalnie ścieków, segregacja śmieci, energooszczędne żarówki, pralki, zmywarki, recycling, samochody elektryczne, domy pasywne, czy choćby torby wielokrotnego użytku.

Na szczęście jest coraz więcej przykładów na to, że „stare dobre czasy” może właśnie się zaczynają, albo po prostu – wracają.

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.