Chełmy

Superbohaterzy

Superludzie nie odnoszą porażek, są bez wad, bez słabości, bez zmarszczek, bez łez, bez strachu. Nigdy nie wątpią. Spotkałeś kiedyś superczłowieka? A może sam nim jesteś?

To oni trzymają pęk dowodów na swój superstatus: zasobne konto w banku, szybki samochód, oryginalne ubrania, sprzęt w salonie, zdjęcia z zagranicznych wycieczek, setki najbliższych przyjaciół, kosztowny drobiazg na palcu, zarezerwowany stolik w drogiej restauracji, egzotyczne zwierzę w domu, bezcenne dzieło sztuki na ścianie, rodzinę z szerokimi uśmiechami, gotowy kontrargument w każdym temacie.

Superludzie nigdy się nie potykają, to podłoga jest winna. Superpracownicy narzekają na szefa, że jest wyzyskiwaczem. Z kolei superszef na pracowników, że takich leni zatrudnił. To żona jest winna rozwodu, podczas gdy superżona twierdzi, że mąż nigdy jej nie kochał. To państwo nie chce zaopiekować się superobywatelem. Choć obywatel nie szanuje swojego superpaństwa. Z której strony nie patrzeć, superczłowiek zawsze wybroni swojego stanowiska. Jest wolny od wad, słabości, nie popełnia błędów, nie odczuwa negatywnych emocji.

Słabość, jak groźny smok w jaskini

Gdybyś miał wejść do jaskini, w której wiedziałbyś, że żyje ziejący ogniem smok, zdecydowałbyś się na to? Większość ludzi czym prędzej uciekłaby stamtąd – co jest logiczne i zrozumiałe. Po co wchodzić gdzieś, gdzie będzie – w najlepszym razie – nieprzyjemnie. Każdy przy zdrowych zmysłach powie: „nie, dziękuję”. Na podobnej zasadzie odruchowo unikamy negatywnych emocji.

Cieszyć się, uśmiechać, bawić, być z czegoś dumnym – tego chcemy, nawet pragniemy.
A najlepiej – jedynie tego. Ale smutek, żal, złość, upokorzenie, wstyd, niepewność – co to to nie!
Tych tematów lepiej nie dotykać. Zakryć, wyprzeć, zapomnieć – oto najczęstszy sposób na radzenie sobie z nieprzyjemnymi emocjami.

Im częściej tak robiłeś w przeszłości, tym bardziej z biegiem czasu negatywne odczucia Cię przerażają. Łatwiej skupić się jedynie na jasnej stronie swojego życia: „wyobraź sobie, że w te wakacje lecę do Rzymu!”, albo: „wiesz, ta nowa japońska restauracja nieco mnie rozczarowała” (czytaj: jestem kimś! chodzę do nieprzeciętnych lokali), czy też: „Ale mam odciski od tych nowych szpilek” (czytaj: ubieram się u Prady lub w podobnych miejscach). Tak wyglądają przeciętne rozmowy w przeciętny dzień. To one najczęściej obijają się o nasze uszy. Dopiero w bliskich relacjach, z dużą dozą zaufania pozwalamy sobie na zrzucenie masek, głębokie zwierzenia i rozmowy o problemach. Niestety to dzieje się zbyt rzadko, w zaciszu i w tajemnicy. Dlatego bierzesz sobie do serca, że przeciętnie prywatne i zawodowe życie większości ludzi jakimi się otaczasz, obfituje w same powody do radości i dumy. Tym bardziej więc, swoje słabości spychasz pod dywan robiąc z siebie superczłowieka.

Nie ma złych emocji

Nie ma złych emocji. Bo każde wnoszą coś innego, spełniają różne funkcje, są pożyteczne, współistnieją i dopełniają się. Jeśli jest lewa strona, to oznacza, że jest i prawa. Jeśli jest góra, to istnieje dół. Smakujesz słodkiego – przygotuj się, że odczujesz też gorycz. Coś jest miłe, więc coś innego będzie nieprzyjemne. Thick Nhat Hanh nazywa to międzyistnieniem. Biegun północny jest mocno połączony z południowym. Jeden nie może istnieć bez drugiego. Tak samo jak emocje, które przeżywamy każdego dnia. To pojedyncze bieguny, które posiadają odwrotność na przeciwległym końcu osi. I dlatego istnieje realne niebezpieczeństwo, że kiedy mocno chcesz wyzbyć się emocji negatywnych, przy okazji pozbędziesz się tych pozytywnych. Wylejesz dziecko z kąpielą i z biegiem czasu przestaniesz odczuwać cokolwiek. Nic Cię za mocno nie zmartwi, ale też nic nie ucieszy. Nic nie pognębi, ale nic nie zainspiruje.

Słowo emocja w swoich łacińskich korzeniach oznacza dosłownie ruszać, poruszać. Bo emocje mają ogromną siłę motywującą do działania. I pod tym względem negatywne i pozytywne są do siebie bardzo podobne. Radość dosłownie Ciebie poruszy, wtedy chcesz skakać i śpiewać. Poczucie dumy zmotywuje do tego, by kontynuować to, co do tej pory robisz. Dzięki nadziei będziesz miał siły stawiać czoła przeciwnościom losu. Kiedy odczuwasz strach, włącza Ci się ostrożność. Smutek przynosi refleksje. Wyrzuty sumienia zaszczepiają poczucie sprawiedliwości. Złość buduje granice, co innym wolno, a na co sobie nie pozwolisz. Zazdrość ujawnia marzenia. I tak dalej. Bez emocji trudno o motywację. Ale bez motywacji do działania bardzo ciężko wstać z łóżka. Dlatego nie wyzbywaj się negatywnych emocji, bo może przyjść taki moment, kiedy tylko one zmotywują Cię do życia. Nic innego.

Jak obchodzić się z trudnym dniem

Do miana superbohatera nie może pretendować ktoś, kto idzie przez życie z perfekcyjnie przyklejonym uśmiechem do twarzy, twierdząc, że jest twardy jak skała, bo nie miewa trudnych dni. To nie superbohater, a jedynie mocno wystraszona osoba, która przed smokiem będzie uciekać całe życie.

Prawdziwi superbohaterzy to ludzie, którzy mają świadomość swoich mocnych i słabych stron. Co więcej, wiedzą co zrobić, kiedy dopada ich chandra. Nie chowają negatywnych emocji ani przed światem, ani przed sobą, ale wyjmują je na światło dzienne. Biorą do ręki i uważnie przyglądają się, żeby je zrozumieć. Pozwalają sobie na odczuwanie smutku, złości czy gniewu. Powtarzają „mam prawo źle się czuć w tej sytuacji, mam absolutnie pełne prawo”. Wiedzą, że ta ponura chwila nie będzie trwała wiecznie, że prędzej czy później wyciągną z niej konstruktywne wnioski, ale póki co, dają sobie pozwolenie „teraz posiedzę i posmucę się”. Obserwują swoje ciało, co się z nim dzieje, kiedy przeżywa emocje. Wyczuwają przyspieszone tętno, drżenie rąk, ból głowy. Obserwują swoje myśli, wsłuchują się w słowa, jakie kłębią się w głowie. Nie oceniają żadnej z tych reakcji, bo dają sobie do nich niekwestionowane prawo. A co ciekawe, w momencie kiedy wyrażają wewnętrzną zgodę, by przyjąć emocje jakimi są, okazuje się, że w jaskini wcale nie ma smoka. Najgorsze, co może się zdarzyć, to łzy czy kilka gorzkich słów wykrzyczanych w gniewie. Ale świat się na tym nie kończy, wiedzą, że to tylko jeden gorszy dzień, że jaskinia jest pusta. Kiedy superbohater źle się czuje, powie sobie: „i co z tego? mam prawo.” A kiedy burza już przejdzie, spokojnie zabierze się za naprawianie szkód. Tak robi prawdziwy bohater.

Aktor na scenie wygląda na pewnego siebie, gra swoją rolę śmiało i bez zająknięcia. Ale to jest tylko jedna strona historii. Za kulisami pozostawia ciężką pracę, wielogodzinne próby, zwątpienie w siebie, załamanie nerwowe, drżenie rąk, strach przed wyjściem na scenę. Dopiero wtedy widać całą postać. Kiedy, mimo negatywnych emocji, prędzej czy później, wychodzi na scenę po raz kolejny – jest superbohaterem.