Tożsamość – najważniejszy, a często pomijany element, dzięki któremu osiągniesz swój cel

Obieramy wymarzony cel, zawieszamy go na lodówce, lusterku, albo na pulpicie komputera i jedziemy. Obostrzenia, pot, łzy i systematyczna praca. Ale czy faktycznie to takie proste?

Z tym niestety już bywa różnie. Przykład? Proszę bardzo:

Załóżmy, że opracowałaś doskonały plan pozbycia się oponki, która już od kilku lat „ozdabia“ Twój brzuch. Postanawiasz więc: „Koniec z nocnym podjadaniem! Żadnego obżerania się po 18-tej!“ Wyposażona w silną motywację i zestaw ćwiczeń rozpoczynasz walkę.

Na początku idzie całkiem nieźle, wytrzymujesz 3 dni. Niestety potem przychodzi moment załamania i pieczone udko kurczaka jakimś cudem ląduje tuż po północy w Twoim żołądku.

Sięgasz więc po jeszcze bardziej drastyczne środki: postanawiasz codziennie wieczorem zamykać lodówkę na kłódkę, a klucz na noc oddawać sąsiadowi. „To na pewno zadziała“ – myślisz sobie, bo przecież nie chcesz dokonywać włamania z bronią (czyt. łomem i widelcem w ręku) we własnym domu – tak nisko jeszcze nie upadłaś.

A więc czekasz do rana ze śniadaniem, które dziwnym trafem najlepiej smakowałoby Ci o północy. Taka przeszkoda na drodze do pokusy dodaje Ci motywacji, żeby wytrwać w swoim postanowieniu przynajmniej jeden dzień dłużej, chociaż nie chce Ci się jak diabli!

No właśnie, pomimo wszelkich zabiegów jest naprawdę ciężko i po pewnym czasie masz już dość tego całego pomysłu. W końcu dochodzisz do wniosku, że chyba jednak te kilka dodatkowych kilogramów przeszkadza Ci mniej niż rygor ćwiczeń i diety. Co z tego, że nie zwiedzisz tych kilku pięknych miejsc, albo nie przeczytasz pewnych książek? Trudno, masz dość i tyle. Umęczona, wyczerpana i zniechęcona rzucasz to całe przedsięwzięcie w kąt.

Jednak zanim popadniesz w pogardę wobec zmian, siebie i każdej innej osoby, która chce coś zmienić, mam dla Ciebie propozycję. Całkiem możliwe, że przejrzysz się w niej jak w lustrze i pomożesz sama sobie doprowadzić do pewnych poprawek w swojej codzienności.

Zadaj sobie dodatkowe pytanie

Najczęściej myślimy, że zmiana stylu życia składa się z dwóch elementów: celu oraz aktywności.

Aktywność to droga, która doprowadzi Cię do upragnionego celu. A więc – jeśli za punkt obrałaś sobie nauczenie się języka obcego, będziesz dążyć do niego poprzez różne aktywności: ucząc się słówek, chodząc na zajęcia, oglądając filmy w oryginale.

Wyznaczyłaś cel, wiesz jakie czynności powinnaś wykonywać, by go osiągnąć i to tyle na ten temat. Chwytasz za książkę i jedziesz. A kiedy nadejdą schody i zrobi się trudniej, to wtedy wszystko w Twoich rękach. Jeśli masz wystarczająco determinacji, zacięcia i silnej woli to dasz radę. Jeśli nie, wypadasz z gry i plujesz sobie w brodę.

Tak to widzisz? A może przerabiałaś już ten scenariusz?

Jeśli tak (a podejrzewam że odpowiesz twierdząco, bo któż z nas tego nie zna), to powiem Ci, że w ten sposób budujesz stół jedynie na dwóch nogach. A taki z pewnością długo nie postoi. Tak samo dzieje się najczęściej z celem, który chciałaś osiągnąć – bo nawet on i Twoja determinacja względem aktywności to wciąż za mało.

Potrzebny jest jeszcze jeden filar, na którym cała konstrukcja stanie mocniej, stabilniej i zwielokrotni szanse na powodzenie – trzecia noga przy rzeczonym stole, którą za chwilę Ci przedstawię.

Nie skupiaj się na tym co zdobędziesz, ale kim po drodze się staniesz

Mowa o Twojej tożsamości. „Mojej co???” – spokojnie, już wyjaśniam, nie nerwicuj się (jakby powiedziała moja sąsiadka, którą serdecznie pozdrawiam :-) ).

Póki co, zadałaś sobie i odpowiedziałaś na dwa ważne pytania:

  • 1. Jaki jest mój cel?

  • 2. Jak mogę go osiągnąć?

To już wiesz, ustaliłaś, i próbowałaś. Najwyższy czas wprowadzić trzecie, i tak naprawdę najważniejsze pytanie, z którym Twoje szanse na powodzenie znacznie urosną:

  • 3. Jakiego typu człowiek … ? (i tu, w miejsce kropek wstaw swój cel, np: uczy się języka obcego, odżywia się zdrowo, zwiedza cały świat, czyta całą masę książek.)

A w odpowiedzi przystąp do opisu takiej osoby. Na przykład: to ktoś, kto prowadzi zdrowy tryb życia, jest konsekwentny, cierpliwy, zorganizowany, systematyczny i wytrwały.

Przemyśl i opisz typ osoby oraz jej stan umysłu, dzięki któremu osiągnęła i robi to, co Ty chcesz wprowadzić do swojego życia.

W ten sposób uzyskasz jasny (a czasem boleśnie wyraźny) obraz osoby, którą chcesz się stać. Ta tożsamość osoby systematycznej, wytrwałej, albo cierpliwej – na zasadzie efektu domina – pociągnie za sobą odpowiednie dla Ciebie cele oraz prowadzące do nich aktywności.

Zatem, zamiast skupiać się na rezultacie końcowym, czy też na samych aktywnościach, zainwestuj więcej energii w to, jaką osobą się stajesz, podążając drogą własnej zmiany.

Jak powiedział Jim Rohn, główną wartością w życiu nie jest to, co zdobędziesz, ale kim się staniesz po drodze. A to będzie pomagać Ci w zdobywaniu tego, co chcesz.

Przykład? Proszę bardzo:

Chcesz, ale boisz się (jak większość populacji) przemawiać publicznie. Wyobraź sobie teraz, jakim człowiekiem jest mówca publiczny? To ktoś, kto solidnie się przygotowuje, wierzy w swoje umiejętności, opanowuje swój stres, przezwycięża tremę i wychodzi na scenę.

Kiedy tuż przed wyjściem na światło reflektorów powiesz do siebie: „Dam radę, potrafię to zrobić!”, to da Ci to niezbędnego kopniaka na rozpęd. Natomiast jak już się odważysz, zrobisz też duży krok i wejdziesz na scenę, to nawet jeśli strzelisz byka i zatniesz się kilka razy, to sama sobie udowodnisz, że dałaś radę i że potrafisz to zrobić.

Twoja tożsamość buduje i wspiera Twoje działanie i odwrotnie. Karmią się sobą nawzajem.

Ale jeśli taka wizja wydaje Ci się daleka i myślisz sobie: „Taaak, może i kiedyś będę odważna, ale nie teraz. W przyszłości to może i tak, ale na pewno jeszcze nie dziś” – to powiem Ci, że to wcale nie jest taka zła myśl!

Okazuje się, że symulowanie swojego życia i tożsamości z przyszłości to jedna z najlepszych metod na pozyskanie motywacji do działania już dziś. Zazwyczaj Twoje przyszłe „ja” to słaba, bliżej nieokreślona postać, której nie udzielasz prawa głosu.

Opisując ją, określając konkretnie jak chciałabyś widzieć siebie za 10, albo 20 lat, dodajesz jej siły przebicia. A przez pryzmat „ja” z przyszłości, decyzje, które teraz podejmujesz, stają się prostsze, bardziej przejrzyste, a przede wszystkim ważne.

Badania naukowe pokazują, że wyobrażenie przyszłego „ja” lepiej przewiduje realizację Twoich celów, niż doświadczenia i decyzje, które podjęłaś w przeszłości!

A więc, jeśli o czymś marzysz, to najlepiej zakochaj się w tym marzeniu i postaw je na piedestale. W ten sposób wielu odkrywców, wynalazców, czy artystów osiągnęło to, co wyobrażali sobie wiele lat wcześniej.

A w razie gdybyś się rozmarzyła i zapomniała, to przypominam: ten stół najlepiej stoi na trzech nogach, nie na dwóch, albo na jednej. Każdy element jest równie ważny, a co więcej – wzajemnie się napędzają i wspierają.