Twoja praca się opłaca – uwierz w to i żyj zdrowiej, ciekawiej i szczęśliwiej

„Czas robi swoje. A ty, człowieku??”

Stanisław Jerzy Lec

Szczęka mi nieco opadła, kiedy po raz pierwszy przeczytałam ten cytat. W pięciu słowach przekazać tak ogromną część rozwoju osobistego, to jest dopiero coś! – pomyślałam.

Kiedy zadam Ci pytanie: czego szukasz w życiu, to co mi odpowiesz?

  • Spokoju?

  • Udanych relacji z bliskimi osobami?

  • Zdrowia?

  • Finansowego bezpieczeństwa?

A kiedy zadam Ci pytanie: co robisz, żeby te cele do siebie przybliżyć? Co mi wtedy odpowiesz? Tak szczerze?

Tak szczerze to pewnie zacząłeś się na mnie złościć? (Przyznaj, że choć troszkę tak.)

„Spokojnie, nie chcę tu żadnej draki uskuteczniać” – parafrazując Wiecha :-) Wcale też nie chcę Ci wypominać, że nie biegasz z rana, że wczoraj zjadłeś smażony boczek na śniadanie, że nie oszczędzasz na emeryturę i że stale uciekasz od trudnych rozmów z bliskimi. To, czy jesz ten boczek, czy nie, to jest sprawa drugorzędna. Dlatego też nie ma większego sensu się nią zajmować.

Za to na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. Coś, co bardzo często przeoczamy…

Kurtyna w górę

Wszyscy wiemy, co nam szkodzi, a co pomaga. Może dawno temu to była wiedza tylko dla wtajemniczonych, ale dziś każdy zna wyższość mąki pełnoziarnistej nad białą, roweru nad sofą, oszczędzania nad wydawaniem na głupoty, rozwijania zainteresowań nad przesiadywaniem przed telewizorem.

A jednak statystycznie biorąc, ci, którzy faktycznie tę wiedzę przekuwają w praktykę, to nadal mniejszość.

Ale czemu? Co stoi na przeszkodzie, by reszta też ruszyła swe cztery litery?

A to, że sama wiedza, nawet najbardziej wyrafinowana i najświeższa, to nadal za mało. O wiele bardziej liczy się to, czy wierzysz w tę wiedzę. Innymi słowy: czy podskórnie czujesz, że prawdziwa zmiana jest możliwa, czy może jednak nie ma sensu nawet palcem ruszyć, bo i tak na dłuższą metę z tego nic nie będzie.

Styl życia, który ma doprowadzić Ciebie do zdrowia, albo nawet wyleczyć z choroby – to zmiana. Rozwój zainteresowań, który ma doprowadzić do poczucia sensu i wartości – to zmiana. Za sprawą Twoich działań coś ma się zmienić – a dokładnie polepszyć: nastrój, kondycja, relacje.

Wierzysz w to?

No właśnie. Jeśli wierzysz – to będziesz próbował. I nawet jeśli Ci nie wyjdzie od razu, to wierząc w moc swoich decyzji, uznasz, że choć teraz nie wyszło, ale jednak będziesz próbował dalej.

Jeśli natomiast nie wierzysz w zmianę za sprawą Twoich słów i czynów – od wstępu nie potraktujesz poważnie zaleceń zdrowego stylu życia czy oszczędzania. No bo i po co, skoro i tak uważasz, że to tylko brednie.

  • „Chciałbym mieć jakąś pasję, ale nic jeszcze mnie nie zafascynowało.”

    „A próbowałeś czegoś?”

    „No nie, pasja ma sama wyjść z wewnątrz, bez mojego przymusu, więc czekam…”

  • „Są ludzie, którzy jedzą byle co, piją i palą i dożywają 100 lat. Więc po co mam się męczyć na jakiejś diecie?”

  • „Ja już tak mam. Zawsze dopatruję się tych negatywnych stron sytuacji i tyle. Nie stanę się nagle optymistą.”

  • „Oby tylko mieć zdrowie, jak Pan Bóg pozwoli.”

Słyszałeś kiedyś takie opinie? Ja tak. Na własne uszy.

Lenistwo? Wygodnictwo?

Nie sądzę. To musi być coś więcej – w końcu nie waży się błahostka, ale Twoje życie i zdrowie.

Angela Duckworth w swojej najsłynniejszej ksiażce pt. „Grit” twierdzi, że lenistwo to nic innego jak brak połączenia między wysiłkiem a nagrodą. Krótko mówiąc: nie umiesz dostrzec, że Twoja praca się opłaca. A jeśli z Twojej perspektywy wcale się nie opłaca, to po co w ogóle ruszać palcem? Nie warto.

Innymi słowy, brakuje Ci wiary w to, że zmiana jest możliwa, że za swój wysiłek dostaniesz nagrodę i faktycznie zmienisz swoje życie. A kiedy w to nie wierzysz, to naprawdę nie ma znaczenia co zjesz na śniadanie, co zrobisz z wolnym czasem i wolnymi myślami. Mogą pójść na zmarnowanie, bo przecież i tak nic się nie stanie.

Zmiana jednak możliwa

A jednak zmiana jest całkowicie możliwa – a argumentami potwierdzającymi tę tezę mogłabym Cię w tym momencie zasypać.

  • Mogłabym Cię też zacząć przekonywać, że każdy z Twoich wyborów, nawet najdrobniejszy, ma znaczenie i liczy się.

  • Że każde Twoje śniadanie, spacer, czy jego brak, nowe doświadczenie czy chodzenie jedynie starymi utartymi ścieżkami, wedle zasady grosz do grosza, ma wielkie znaczenie.

  • Że każdy kęs jedzenia, ruch na świeżym powietrzu, gest w stronę swoich zainteresowań, artykuł przeczytany na blogu – albo Cię oddala albo przybliża do zdrowia fizycznego i psychicznego.

  • Mogłabym Ci powiedzieć, że nauka stwierdza jednoznacznie i wyraźnie – to, jak długo będziesz żył, zależy bardziej od Twojego stylu życia, a nie od Twoich genów.

Ale wiesz co? Nie powiem Ci tego :-)

Bo jeśli z góry zakładasz, że Twoje działania i tak nie przyniosą nagrody, że Twoja praca i tak się nie opłaca – to od razu zdegradujesz moje argumenty do zwięzłego: „Aha, akurat”.

Nie będę więc Tobie pokazywać żadnych argumentów, ale w zamian zadam Ci jedno pytanie, lekko modyfikując genialny cytat Leca:

Czas robi swoje. A Ty? Co byś robił, gdybyś był pewny, że przyniesie Ci to pozytywny skutek? Gdybyś wierzył, że pozytywna zmiana jest całkowicie możliwa i zależy od Ciebie?

Wsparcie: