niezapominajka

Wysoka wrażliwość – siła czy słabość?

  • Jesteś podatny na zranienie.

  • Boisz się porażek.

  • Negatywną informację zwrotną bierzesz mocno do siebie.

  • Nie za dobrze radzisz sobie z presją, np. czasu albo bycia w świetle reflektorów.

  • Czasami oddajesz wygraną walkowerem.

  • Łatwo Cię zranić.

  • Dość szybko odczuwasz przytłoczenie sytuacją lub okolicznościami.

To jak? Przyznasz się dobrowolnie? Będziesz miał tę odwagę? Nie przede mną, ani przed kimś dalekim czy bliskim, ale przed samym sobą. Czy przyznasz się, że widzisz te cechy w sobie?

Nie za bardzo, co? Powody ku temu mogą być dwa.

  1. Albo posiadasz skórę słonia i nie znasz czegoś takiego jak nadmiar wrażeń – jednym słowem w/w cechy są dla Ciebie obce

  2. Albo dobrze wiesz, że część tych punktów opisuje Ciebie, ale przyznać się do tego nie jest Ci ani łatwo, ani przyjemnie, ani tym bardziej rozsądnie. Bo któż chciałby się nimi chwalić? Przecież takie cechy nie są powodem do dumy, ani nie przysparzają wielu korzyści. Dzięki nim nie zawsze znajdziesz przyjaciół, pracę, czy szaloną przygodę.

Więc? Gdzie w Twoim przypadku leży prawda? Numer jeden czy numer dwa? Czy już odpowiedziałeś sobie po cichu?

Nawet jeśli nie, to czytaj dalej, bo to nie koniec tej historii. Co powiesz na to, że odkryję przed Tobą jeszcze jedną furtkę? I obiecam, że znajdziesz za nią coś naprawdę interesującego. Na tyle ciekawego, że na powyższe cechy przestaniesz patrzeć jak na kulę u nogi, a zaczniesz je widzieć jako jedną stronę bardzo cennej monety.

Przechodząc do sedna: kim są WWO?

Otóż to, co wypunktowałam na samym początku, to tylko niektóre z cech tzw. WWO, czyli Wysoko Wrażliwej Osoby (tłumaczenie z angielskiego: HSP – Highly Sensitive Person). Czy spotkałeś WWO kiedykolwiek wcześniej? Jeśli tak, to ten tekst będzie dla Ciebie praktyczną powtórką, a jeśli nie, to może się okazać ważnym punktem w osobistej ewolucji, zmierzającej w kierunku autoempatii. I z taką nadzieją przejdźmy do meritum.

Już sama nazwa dużo zdradza – Wysoko Wrażliwa Osoba. Ale czym innym jest intuicyjne lub kawiarniane rozumienie wrażliwości, a czymś innym naukowa analiza i opracowanie. Ja chcę pozostać przy tym drugim dlatego, że nauka w tym przypadku wyciąga bardzo pomocną dłoń i to do osób, które tej dłoni naprawdę potrzebują.

Głębokie przetwarzanie

Naczelną cechą Osób Wysoko Wrażliwych jest głębokie przetwarzanie bodźców i ta konkretna cecha pociąga za sobą cały szereg konsekwencji. Co to oznacza mniej teoretycznie, a bardziej praktycznie? Każdego ranka, od momentu kiedy otwierasz oczy, do Twojego mózgu docierają rozmaite bodźce. Włączasz radio, głaszczesz kota, jesz jajko na miękko, uchylasz okno, wdychasz świeże (lub mniej świeże) powietrze, słyszysz rozmowy sąsiadów, odgłosy samochodów lub przyrody, bierzesz komórkę do ręki, wykręcasz numer (pamiętacie te czasy, kiedy numer faktycznie się wykręcało!?), włączasz internet, wchodzisz na Wonder And Ponder, czytasz tekst, klikasz „Lubię to!” ;-), bierzesz prysznic, spryskujesz się przepięknym zapachem z lekką nutką kokosa, nakładasz buty, wychodzisz z domu – i w ten sposób dopiero zaczynasz swój dzień. Z perspektywy bodźców mówi się, że codziennie jesteśmy nimi bombardowani i jeśli weźmiesz pod uwagę nasz współczesny tryb życia, jest to jak najbardziej uzasadnione stwierdzenie.

Uwaga leci bomba

Każdy jest bombardowany rozmaitymi bodźcami, do każdego docierają z przeróżnych stron i za pośrednictwem wszystkich zmysłów. Natomiast nie każdy przetwarza te bodźce z taką samą intensywnością. Są ludzie, którzy jednocześnie słuchają muzyki, zerkają na serwis informacyjny w telewizji, prowadzą ożywioną dyskusję z zaproszonym gronem znajomych, jedzą, piją, do tego komentują artykuł na internecie i głaszczą kota, który głośno mruczy z radości. Nie robi to na nich wielkiego wrażenia, ponieważ ich przetwarzanie bodźców nie jest głębokie. Można powiedzieć, że jednym uchem, okiem, ręką wpada, a drugą wypada. Dlatego nie stanowi to dla nich problemu, żeby sprawnie i zręcznie uprawiać żonglerkę bodźcami. Co więcej niektórzy tego potrzebują, by poczuć, że na prawdę żyją.

Sprawa ma się zupełnie odwrotnie w przypadku WWO. Oni, a po prawdzie to powinnam powiedzieć – my, bodźce czujemy, słyszymy i widzimy niesłychanie wyraźnie i dogłębnie. Do nas nie trzeba krzyczeć, wystarczy szept. Nasze umysły z wielką łatwością wychwytują subtelne detale i różnice z zewnątrz i w wewnątrz. Więcej widzimy, słyszymy, a przez to mocniej czujemy. Nie dziwne więc, że nadmiar bodźców dla WWO to wróg. A jak WWO rozumie nadmiar? Choćby rozmowa telefoniczna w autobusie. Lub czytanie książki podczas szczekania psa sąsiada. Albo bardzo jasne światło, intensywny zapach, czy ostry smak papryczki chili. Coś, co dla większości osób nie stanowi żadnego problemu, spowoduje, że Wysoko Wrażliwa Osoba szybko poczuje się przytłoczona i powie „dość”.

No właśnie. Wrażliwość na bodźce i głębokie ich przetwarzanie przyczynia się do wszystkich cech, które wypisałam na samym początku tekstu. Teraz zapewne lepiej rozumiesz, dlaczego czasem (albo i częściej) możesz czuć się przytłoczony, zniechęcony, i przestymulowany. To wcale nie jest oznaka słabości, ani dziwnego nieprzystosowania do współczesnych czasów, gdzie „twardym trzeba być a nie miętkim”. Jest na to inne, bardziej racjonalne wytłumaczenie. Są spore szanse, że po prostu zaliczasz się do grona Osób Wysoko Wrażliwych.

Coś więcej o WWO

A zatem witam w klubie :-) Stanowimy od 15 do 20% populacji, więc owszem nie jesteśmy w większości, ale jedna piąta to też nie mało. Jeszcze jedna statystyka jest godna uwagi: 70% WWO to introwertycy. Co według mojego doświadczenia bardzo się pokrywa i zazębia. I choć zdania są podzielone, bo introwertyka rozpatruje się pod kątem relacji z innymi, a WWO w kontekście wrażliwości przetwarzania bodźców, to ja widzę więcej podobieństw niż różnic. Introwersja, jak i WWO, to cechy wrodzone. Nikt nie decyduje się na bycie wrażliwym na bodźce, to geny podejmują za nas tę decyzję. Obie cechy powodują, że szybciej myślisz niż mówisz, a nie na odwrót. Obie sprawiają, że uwielbiasz obserwować i rozmyślać. Obie znacznie wzbogacają życie wewnętrzne. Obie też zmuszają Cię do wycofania się w zacisze, żeby ochłonąć z nadmiaru wrażeń.

Wrażliwość – przekleństwo czy dobrodziejstwo?

Wspomniana na samym początku podatność na zranienie, przytłoczenie, branie krytyki do siebie, to tylko jedna strona WWO. I to ta mniej popularna i mniej lubiana. A ja dodam jeszcze, że jest to ta bardziej wymagająca i mobilizująca do pracy nad sobą, a więc też potrzebna. Ale obraz nie byłby pełny, gdybym nie wspomniała o drugiej stronie tej cennej monety – a jest nią wrażliwość.

Jeśli przyjrzysz się jej z bliska, ukaże Ci się szereg zalet i cech mocno pożądanych, na przykład:

  • wrodzona uważność, czyli praktyka mindfulness z urodzenia, bo przecież żeby funkcjonować, musisz skupiać się na tym, co tu i teraz; po prostu nie potrafisz inaczej – jednozadaniowość to Twoja specjalność;

  • zachwyt i umiejętność delektowania się – pięknem, przyrodą, sztuką, aż do wzruszenia;

  • empatia, bo kiedy mówisz „wiem jak to jest”, rozumiesz to i jak mało kto każdą komórką swego ciała czujesz, co przeżywa druga osoba;

  • sumienność, bo organizujesz swoją przestrzeń, planujesz dzień tak, żeby Ciebie nie przytłoczył;

  • rozwaga, bo najpierw obserwujesz sytuację, stronisz od pochopnych wniosków, zatrzymujesz się specjalnie po to, żeby przetworzyć to, co się dzieje, a dopiero na końcu działasz;

  • bogate życie wewnętrzne, ooj i to bardzo, innymi słowy, nie wiesz co to nuda :-)

A zatem, czy to przekleństwo, czy błogosławieństwo? Jestem WWO i jeśli chodzi o odpowiedź, nie mam wątpliwości. Dziś mogę powiedzieć, że jestem 100% na tak. Wrażliwość to wielkie błogosławieństwo i zaleta. Kiedyś, wiele lat temu, zapatrywałam się na tą cechę w kategoriach słabości. Wrażliwość, delikatność, podatność, czyli naga bezbronność. Z takim przekonaniem trudno iść przez życie, bo samemu sobie podstawia się nogę. Ale dziś, dzięki wiedzy, jaką podsuwa współczesna nauka, wyraźniej widzę, czym naprawdę jest wrażliwość. To źródło wielkiej siły, na którą składa się empatia, uważność, zachwyt, spokój, czy rozwaga.

A to ekwipunek, z którym można zdobywać góry. Jak powiedział Ghandi: „w delikatny sposób można wstrząsnąć światem“.