Zrób sobie przerwę od noworocznych planów i doceń to, co już masz

Dawno temu żył sobie bardzo bogaty człowiek. Jeden z tych, co to wszystko miał, wszystkich znał, wszystko zobaczył i wszystko kupił. Nic go już nie cieszyło, a życie zaczęło go nudzić.

Porzucił więc to, co znał i wyruszył w daleką podróż, mając nadzieję, że znajdzie jeszcze coś, co go ucieszy. A cały swój dobytek zredukował do jednej walizki.

Tak wędrując, spotkał mędrca. Porozmawiał z nim przez chwilę, opowiedział mu o tym, jak bardzo życie go nudzi, po czym pożegnał się i poszedł dalej.

Mędrzec oddalił się, ale po chwili zawrócił. Ukrył się w krzakach i gdy bogacz tego nie widział, zabrał jego walizkę.

Bogacz z przerażeniem w oczach zaczął gorączkowo szukać całego swojego dobytku, a mędrzec w tym czasie obserwował go z ukrycia. Poczekał jeszcze kilka chwil, po czym sprytnie odstawił walizkę i wycofał się do swojej kryjówki.

Bogacz miotał się jeszcze przez moment, aż w końcu zauważył walizkę. Kiedy to się stało zaczął skakać z radości i cieszyć się aż do łez.

Mędrzec obserwując tę radość z ukrycia, pomyślał sobie: „Dziwne co niektórych ludzi uszczęśliwia…”

To, co straciliśmy lub o mało co stracilibyśmy, doceniamy ze świeżością wiosennego deszczu. Ale czasami, tak jak naszemu bogaczowi, nam też trochę trudno dostrzec to, co już mamy.

Zwłaszcza na samym początku stycznia, kiedy przepełniamy się postanowieniami, nowymi początkami i ambitnymi planami. Łatwo wtedy pomyśleć, że jeszcze wiele nam brakuje.

Dlatego dla równowagi, właśnie teraz, warto sobie przypomnieć o tym, co już masz. A ja Ci to ułatwię. Nie bój się, nie podwędzę Ci walizki ani niczego innego.

Za to pokażę Ci kilka sposobów, co zrobić, żeby przypomnieć sobie, jak dużo już teraz masz.

1. Zauważ

Nie w tym rzecz, że nie masz czego doceniać. Masz. Każdy z nas ma. Sęk w tym, że nie widzisz, jak dużo masz.

Opatrzyło Ci się to wszystko i zeszło z Twojego pola widzenia. Trzeba to tylko z powrotem przesunąć na to pole, żebyś znowu zauważał, co masz. Świetnie do tego służy dokończenie tych zdań:

  • Cieszę się z tego, że…
  • Jestem wdzięczny za to, że…
  • To szczęście, że mam…
  • To szczęście, że potrafię…

Najlepiej, jeśli nie dokończysz ich jedynie raz, ale przynajmniej kilka razy codziennie, raz na tydzień, raz na miesiąc.

To dopiero fantastyczne postanowienie noworoczne! – raz na tydzień doceniać to, co masz!

2. Podziękuj

Dosłownie. Sobie, mamie, sąsiadce, psu, kotu. Komu tylko chcesz. Nie chodzi tu o wystosowanie oficjalnych mów dziękczynnych. Nic z tych rzeczy.

Skuś się na wielkie acz niepozorne: „Dzięki, że jesteś” do kogoś, kto coś dla Ciebie znaczy, z jakiegokolwiek powodu, małego czy dużego.

Nastąpi wtedy tak zwana sytuacja „wygrywam-wygrywasz”. Ty wygrywasz, bo doceniasz to, co już masz. Wygrywa też i Twój obdarowany, bo słowa „dzięki, że jesteś” roztopią serca nawet najtwardszych twardzieli.

3. Doceń negatywy

Na negatywne wydarzenia zwykle tylko narzekamy i jednocześnie staramy się ich pozbyć albo ich uniknąć. Nic w tym dziwnego, skoro są nieprzyjemne.

Jednak negatywność to tylko jedna z ich odsłon. Jak się często okazuje (zwłaszcza po dłuższym czasie) nawet te najgorsze chwile mają swoje plusy.

Dają Ci do myślenia, sprawiają, że dojrzewasz i zmieniasz swoje zapatrywanie na świat.

Wybierz więc coś mało przyjemnego, co wydarzyło się w Twoim życiu i wypunktuj sobie, jak wiele dzięki temu przykremu zdarzeniu zyskałeś!

Tu najlepiej sprawdzą się przeżycia z dłuższym stażem. Bo kiedy mija sporo czasu, z dłuższej perspektywy łatwiej zauważysz to dobre, co wyszło z tego złego.

4. Odbanalnij „banał”

No dobra, ze sprawami typu „jaki ze mnie szczęściarz, że mam dwie ręce i dwie nogi” nie zawsze idzie tak gładko. Większość ludzi odpowie: „na mnie nie działa” (ewentualnie: „daj spokój z takimi banałami, co mała?”).

Ok, przyjmuję do wiadomości i dlatego proponuję Ci coś, żeby te „banały” odbanalnić.

Przypomnij sobie jakieś wydarzenie ze swojego życia, w którym o mało co albo na jakiś czas straciłeś ów „banał”.

W moim przypadku, na przykład, będzie to złamanie w łokciach obu rąk, ciut ponad rok temu. Szczerze Ci powiem, że odkąd mi się to przytrafiło, docenić cud, jakim są moje obie ręce, przychodzi mi zupełnie bezwysiłkowo i naturalnie. I to codziennie!! (Mówię poważnie.)

Nie było dnia od złamania, żebym nie pomyślała sobie: „ale dobrze, że są sprawne, mogę nimi zrobić wszystko, to wielkie szczęście”. Dla mnie: „mam obie ręce” to już nie banał, bo wiem jak to jest żyć bez rąk.

Ok, spokojnie, wcale nie mówię, żebyś od razu sobie coś łamał. Wystarczy, że pomyślisz o doświadczeniu, przez które dowiedziałeś się, jak to jest stracić te niby to banalne umiejętności, rzeczy, możliwości, które na co dzień wydają Ci się zbyt oczywiste żeby je zauważać.

Wtedy, gwarantuję Ci to, łatwo i szybko docenisz to co już masz.

5. Doceń siebie!

W końcu – doceń siebie!

Masz ten największy skarb, jaki Ci się trafił – siebie. Swój piękny umysł, który chce się rozwijać (gdyby tak nie było nie czytałbyś tych słów), masz ciało które Cię w tym wspiera, masz dobre serce, silną wolę i swoje wartości.

Ok, ok, nie zawsze każde z tych atrybutów podkręcasz na 100%, ale nikt tak nie robi. Nie na tej planecie. Choć współczesne przekazy chcą Ci wmówić, że jest odwrotnie – to naprawdę nie liczą się same wyniki końcowe.

Największym Twoim sukcesem jest to, że się starasz, próbujesz, wysilasz i ciągle idziesz do przodu. A to, że malutkimi kroczkami, albo że dwa do przodu jeden w tył to nie ma najmniejszego znaczenia. Postępujesz tak, jak najlepiej potrafisz. Uszanuj to, bo jest co!

A teraz, na dobry początek celebrowania tego, co już masz, wróć do punktu pierwszego i zostaw komentarz dokańczając zdania:

  • Cieszę się z tego, że…
  • Jestem wdzięczny za to, że…
  • To szczęście, że mam…
  • To szczęście, że potrafię…

Wsparcie:

  • Tym razem nie mam pojęcia, skąd znam tę opowiastkę, więc nie jestem w stanie podać źródła. Jedno wiem, sama sobie jej nie wymyśliłam ;-)